FARMACEUTA

PO GODZINACH
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Ikona powrót strzałka Ikona udostępnienia
REKLAMA
REKLAMA

Farmaceuta w podróży- mgr.farm Maciej Birecki o pasji do górskich wędrówek.

Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Farmaceuta Maciej Birecki wraz ze swoją żoną Natalią pomagają zrobić ten pierwszy krok wszystkim, którzy podróżowanie chcieliby rozpocząć od polskich górskich szlaków. Oboje na swoim blogu „MaNa w Podróży” udowadniają, że poznawanie świata najlepiej rozpocząć od własnej okolicy, która nierzadko kryje wiele magicznych zakątków…

Łukasz Waligórski: Na początek powiedz proszę parę słów o sobie. Skąd pochodzisz, gdzie mieszkasz i pracujesz? 

Maciej Birecki: Pochodzę z Prudnika, małego miasta na południu Opolszczyzny. Po studiach farmaceutycznych mieszkałem prawie dwa lata w Katowicach, ale zdecydowaliśmy z żoną, że chcemy przeprowadzić się do mniejszej miejscowości, gdzie żyje się nieco wolniej. Wybór padł na Przedgórze Sudeckie, a dokładnie okolicę Nysy. Oprócz tego, że jest tu dużo spokojniej niż na Śląsku, to dodatkowym argumentem na przeprowadzkę tutaj była bliskość górskich szlaków. Ten drugi aspekt pozwala nam na rozwijanie swoich pasji, czyli turystyki górskiej oraz biegania. Wraz z naszą już prawie trzyletnią córką staramy się spędzać każdą wolną chwilę w sposób aktywny, jednocześnie poznając wiele ciekawych miejsc. Od samego początku swojej kariery zawodowej pracuję w aptece ogólnodostępnej. Od prawie dwóch lat pełnię funkcję kierownika.

REKLAMA
Ł.W.: Powodem, dla którego dzisiaj rozmawiamy, jest tak naprawdę to, co robisz poza farmacją. A w zasadzie: robicie, wspólnie z żoną. Opowiedz, czym jest „MaNa w Podróży”? Jak to się zaczęło?

M.B.: „MaNa w Podróży” to blog podróżniczy, poruszający głównie tematykę okołogórską, który założyłem ze swoją żoną Natalią. Nazwa to nic innego, jak pierwsze litery naszych imion. Pomysł na blog pojawił się siedem lat temu w trakcie jednej z naszych wycieczek. Rozmawialiśmy wówczas, że warto byłoby zacząć spisywać gdzieś nasze wyjazdy, tak aby móc sobie w przyszłości je powspominać. Wybór padł na to, by założyć blog, który będzie naszym osobistym pamiętnikiem. Zyskiwał on jednak poza nami kolejnych odbiorców – najpierw rodzinę, a potem coraz szersze grono. Kiedyś jeden z wpisów udostępniony został na Facebooku i tak się potoczyło, że nasz blog zaczęło czytać coraz to więcej osób. W ostatnim roku liczba czytelników, która weszła na naszą stronę internetową, przekroczyła milion.

Ł.W.: Dla kogo piszecie swój blog? Zapewne dysponujecie statystykami, które pokazują sylwetkę przeciętnego użytkownika strony, ale chcę zapytać, komu chcecie pomóc swoimi relacjami i radami. 

M.B.: Przez lata prowadzenia bloga sylwetki naszych odbiorców się zmieniały. Początkowo były to osoby, które szukały u nas pomysłu na długie górskie trekkingi. Uwielbialiśmy wówczas zapuszczać się na beskidzkie szlaki, nocować w schroniskach czy chatkach studenckich i w ten sposób spędzać wolny czas. Później mieliśmy krótki epizod związany z ferratami. Zafascynowała nas ta forma przemierzania gór. W Polsce temat jest dość nieznany z tego względu, że nie ma u nas tego typu szlaków. Aby je przemierzyć, trzeba wyjechać na południe, najlepiej w Alpy. Wtedy to odkryliśmy włoskie Dolomity, Brentę, a także Alpy Julijskie. Na naszym blogu zwiększyła się wówczas liczba czytelników poszukująca informacji właśnie na ten temat. Ostatnie lata, kiedy na świecie pojawiła się nasza córka Tosia, to już zupełnie inna tematyka bloga. Pokazujemy naszym czytelnikom, że dziecko nie jest ograniczeniem w spełnianiu swojej pasji, tylko trzeba swoje cele nieco zmodyfikować. W ten sposób odkrywamy krótsze górskie szlaki, które śmiało można przemierzyć z dzieckiem. Staramy się także, aby prowadziły one przez ciekawe miejsca, które pozwolą czymś zainteresować naszą pociechę, a nie znudzić ją kolejnym monotonnym marszem. Nasz blog stał się także niejako poradnikiem dla osób chcących wędrować po górach ze swoimi dziećmi. Znaleźć można na nim nie tylko propozycje różnych wycieczek, ale i podpowiadamy, jakie są sposoby noszenia dziecka, w co je ubrać, jakie posiłki można przygotować na szlak itp. 

Ł.W.: Czy jesteś w stanie podsumować, ile miejsc i ile podróży wspólnie odbyliście? W ilu krajach byliście? 

M.B.: Różnego rodzaju wycieczki, te krótsze i dalsze, liczymy już w setkach, ale nie przyszło nam do głowy, by je dokładnie zliczać. Po prostu staramy się wykorzystywać każdą wolną chwilę od pracy zawodowej i gdzieś wyjechać, by zobaczyć jakieś interesujące miejsce. Jeśli chodzi o liczbę krajów, to było ich kilkanaście i jak na razie ograniczyliśmy się tylko do Europy. Pozostałe kontynenty jeszcze czekają na odkrycie ich przez nas.

REKLAMA
REKLAMA
Ł.W.: Gdybyś miał wybrać jedną podróż, która zrobiła na Tobie największe wrażenie – która by to była? 

M.B.: Zdecydowanie był to nasz wyjazd w słoweńskie Alpy Julijskie. Region ten nas zachwycił nie tylko ze względu na malownicze górskie szczyty i fantastycznej jakości ferraty. Ogrom piękna można było także dojrzeć w dolinach. Duże wrażenie zrobiła na nas rzeka Socza, która w południowej części Alp Julijskich tworzy niezwykły kanion. Ten region Słowenii to także duża liczba niesamowitych wodospadów i pięknych jezior. Jeśli ktoś szuka przepięknego regionu na wakacje, to słoweńskie Alpy Julijskie możemy polecić z całego serca. Zwłaszcza że można do nich dojechać stosunkowo szybko. Z południowych granic Polski to zaledwie około osiem godzin jazdy samochodem. Poza tym zawsze powtarzamy, że nasz kraj jest przepiękny i można tu odkryć wyjątkowe w skali światowej perełki. Do takich na pewno zaliczymy Góry Stołowe. Uwielbiamy do nich wracać, zwłaszcza poza sezonem, gdy turystów jest mniej, i odkrywać coraz to nowe formacje skalne. Musimy tu zaznaczyć, że Góry Stołowe to nie tylko Szczeliniec i Błędne Skały, ale także setki kilometrów szlaków, podczas których przemierzania można natrafić na coś, co nas zaskoczy i bardzo zainteresuje. 

ŁW.: Czy takie podróżowanie z rodziną to droga pasja? Mam wrażenie, że wiele osób może obawiać się właśnie kosztów związanych z podróżą, przygotowaniem, noclegami… A może to mit? 

M.B.: To wszystko zależy od tego, czego oczekujemy od podróży. Niektórzy wyjeżdżają na wakacje, by przesiedzieć nad hotelowym basenem i najlepiej się z niego nie ruszać. Oczekują oni wystawnych posiłków, strefy spa i w ten sposób definiują swój odpoczynek. My od samego początku podróżujemy budżetowo. Śpimy w tanich kwaterach noclegowych, schroniskach, a w sezonie letnim – pod namiotem. Jeśli chodzi o wyżywienie, to staramy się sami przygotowywać posiłki. Wiele atrakcji jest tak naprawdę dostępnych bezpłatnie. Są piękne górskie szlaki, skalne miasta, urokliwie położone jeziora. Niekoniecznie musimy wybierać baseny termalne, sale zabaw czy drogie restauracje. W ten sposób znacznie redukujemy koszty naszych wyjazdów. Jednak zaznaczam, że każdy inaczej rozumie wypoczynek. My uwielbiamy ciszę, spokój i cieszenie oczu tym, co oferuje nam matka natura. To wszystko zazwyczaj nie kosztuje dużo. 

Ł.W.: Czy fakt, że jesteś farmaceutą i do tego piszącym artykuły, ma jakiś wpływ na realizację pasji związanej z podróżami? Innymi słowy: czy wiedza i doświadczenie zawodowe pomagają Ci w przygotowaniach do podróżowania i opisywaniu tego? 

M.B.: Moje doświadczenie w pisaniu artykułów do mediów branżowych na pewno okazuje się przydatne w tworzeniu treści na naszego bloga. Przychodzi mi to z łatwością i dzięki temu nie zajmuje zbyt dużo czasu. Natomiast jeśli chodzi o doświadczenie stricte medyczne, to zdecydowanie bardziej zawód mojej żony okazał się przydatny w podróżowaniu, zwłaszcza z dzieckiem. Jest ona pielęgniarką, więc jej wiedza w kwestii prawidłowego ułożenia dziecka podczas jego noszenia w chuście lub nosidle czy dotycząca żywienia okazała się bardzo przydatna. Natomiast, gdy spojrzę na to z innej strony, to fakt, że pracuję w aptece, czasami przeszkadza w podróżowaniu. Zorganizowanie grafiku tak, bym mógł wyjechać na długi weekend, czy wziąć niezaplanowany urlop, czasami jest wręcz niemożliwe. Dlatego w naszych podróżach brakuje często spontaniczności, a wszelkie wyjazdy musimy mieć zaplanowane z dłuższym wyprzedzeniem.

REKLAMA
REKLAMA

Beauty

Niacynamid – jak działa, na co pomaga i jak go stosować?

W ostatnim czasie niacynamid stał się prawdziwym hitem w świecie kosmetyków. Pojawia się w składach serum, kremów oraz toników. W social mediach znajdziemy mnóstwo wpisów na temat jego wszechstronności i skuteczności. Czym właściwie jest niacynamid i dlaczego zyskał tak dużą popularność?

Zobacz więcej Czarna strzałka w prawo