Czy warto obejrzeć (bez dzieci) “W głowie się nie mieści 2”?
Pokochana przez wielu animowana opowieść o emocjach doczekała się drugiej części. Po spektakularnym sukcesie części pierwszej poprzeczka została postawiona bardzo wysoko. Trochę bałam się tego sequela… Czy słusznie?
Kasowy hit z oscarowym scenariuszem – “W głowie się nie mieści” to tak dobre studium ludzkiej psychiki, że zmusiło najsurowszych krytyków filmowych do pogłębionej refleksji. Ja sama ten film widziałam z 5 razy i za każdym razem płakałam… Dlatego strach mnie obleciał po tym, jak dowiedziałam się, że będzie część druga. No bo trudno uwierzyć w to, żeby sequel był “aż tak dobry” – a wszystko poniżej tego poziomu byłoby dużym rozczarowaniem. Z trwogą więc udałam się do kina. A potem… poszłam do kina jeszcze raz! 🙂 Ale po kolei.

Jak nietrudno się domyśleć, psychika głównej bohaterki – Riley – przechodzi dużą metamorfozę. Dziewczyna wchodzi w okres dojrzewania, a ten czas zwykle wiąże się z niemałym chaosem w naszych głowach. Do gry wchodzą nowe emocje: Niepewność (częściej zwana Spiną), Wstyd (znany też jako Żenada), Zazdrość oraz Olewka (Nuda). I jak tu się teraz pomieścić? Przecież głowa Riley dopiero co poradziła sobie z okiełznaniem podstawowych emocji. Okazuje się, że walka o władzę przy konsoli spowoduje dużo zamętu…

To co mnie szczególnie ujęło w tym filmie, to ubranie psychologicznych teorii w ludzką postać. Jesteśmy już na wyższym poziomie świadomości Riley – tworzą się przekonania, które stanowią fundamenty tożsamości. Dlatego powiedziałabym, że nie o emocjach jest druga część filmu – tylko o tożsamości właśnie, jej kształtowaniu i kryzysie. A to przecież kwestie, które przysparzają problemów niejednemu dorosłemu…
Pierwszy raz na film poszłam sama, drugi raz – z przyjaciółmi. Czy płakałam? Tak. czy płakałam za drugim razem. TAK! 😀 A to świadczy o utrzymaniu co najmniej tak wysokiego poziomu, jaki prezentowała część pierwsza.
Polecam z całego serduszka! :)
Materiały prasowe: Disney
