„Ukochane dziecko”: Serial, który zaangażuje Cię w rozwiązywanie zagadki do ostatniej chwili
Czasami przypadkowo wybrany serial okazuje się perełką, którą chłoniesz przez kolejne godziny. Tak było w moim przypadku po włączeniu thrillera psychologicznego “Ukochane dziecko”.

Śledztwo i poszukiwania Leny
W skrócie historia opowiada o porwanej kobiecie, której wreszcie udało się uciec z rąk przestępcy i dzięki temu powoli dowiadujemy się jak potoczyła się jej historia. Jednak w przypadku tego serialu nic nie jest takie oczywiste i dzięki wplataniu dodatkowych wątków sami zaczynamy prowadzić śledztwo, a podejrzenia mogą spadać tak naprawdę na wielu z pojawiających się bohaterów.
(I chociaż po przemyśleniu znajdziemy tutaj pewnie sporo niedociągnięć i brak logiki w niektórych działaniach, to mimo wszystko uważam, że serial jest warty obejrzenia i potrafi naprawdę zaangażować widza. )

Ale od początku…
Mamy dom bez okien, w którym przebywają Lena oraz 12-letnia Hannah i 8-letni Jonathan. Ich życiem rządzi ojciec, którego twarz (i bardzo dobrze) poznajemy dopiero w ostatnim odcinku. Pewnej nocy kobiecie udaje się wydostać z domu. W panice wybiega na ulicę, gdzie zostaje potrącona przez samochód. Sprawca ucieka z miejsca zdarzenia. Za kobietą wybiegła Hannah i obie trafiają do szpitala. Po zachowaniu dziewczynki służby powoli zauważają, że w ich domu dzieje się coś niepokojącego. Nie mogą też ustalić tożsamości kobiet.
W międzyczasie przenosimy się w inne miejsce. Policjant prowadzący sprawę zaginionej 13 lat temu Leny dowiaduje się o tym wypadku. Rysopis zgadza się z poszukiwaną. Informuje rodziców Leny, jadą pełni nadziei do szpitala a tam…okazuje się, że to nie ona.
I tu byłby koniec tego wątku, gdyby nie sytuacja, która zatrzymała wszystkich w szpitalu i sprawiła, że od tego momentu jeszcze bardziej zaangażowałam się w poszukiwanie rozwiązania tej zagadki.
Lena to nie Lena. Więc kto? I gdzie jest prawdziwa Lena?
Materiały prasowe: IMDb
