Islandzki komedio-dramat, „Matka siedzi z tyłu”
Już sam tytuł wywołał u mnie parsknięcie śmiechem – choć to raczej śmiech przez łzy, bo domyślałam się, jakiego problemu będzie dotykała ta produkcja. Spodziewałam się słodko-gorzkiej komedii z nieszablonowym humorem – w końcu to film islandzki, więc wzorem innych zimnych krajów liczyłam na sporo chłodu i dystansu, aczkolwiek uważałam to w tym wypadku za zaletę. I pod tym kątem ten utwór mnie nie rozczarował.
Tytuł filmu: “Matka siedzi z tyłu”
Islandia, 2022
Głównym bohaterem jest Jon – mężczyzna w tak zwanej sile wieku, zamieszkujący jedną z islandzkich niewielkich miejscowości. Mieszka z matką i opiekuje się nią – robi tak od śmierci jego ojca. Sam nigdy nie założył rodziny, nie mogąc pogodzić się z dawno utraconą miłością. Pewnego dnia matka umiera, a syn chce wypełnić jej ostatnią wolę. Wsiada więc w samochód i ze zwłokami matki na tylnym siedzeniu (sic!) przemierza surowe tereny Islandii, by odwieźć matkę tam, gdzie zawsze chciała być. Jednak ważniejsza od podróży na miejsce spoczynku jest podróż Jona do miejsca, w którym odkryje, kim naprawdę jest – do głębi swoich pragnień.
To opowieść o tym, że życie może skończyć się… jeszcze za życia, bo jeśli nie potrafimy być sobą i walczyć o swoje potrzeby, stajemy się marionetkami w rękach innych – również tych najbliższych. A jesteśmy w stanie dać z siebie tyle, ile sami kiedyś dostaliśmy…
Warto również wsiąść do tego samochodu i razem z Jonem spotkać się z samym sobą po raz kolejny – a może po raz pierwszy. Polecam serdecznie!
Możesz ocenić film na znanej wszystkim stronie Filmweb.
Materiały prasowe Aurora Films

Dodaj komentarz