,,Kobieta w czerni” – tajemnica skryta za mgłą cierpienia i strachu
Gdy młody adwokat przyjeżdża do ukrytej między mokradłami szarej prowincji, by uporządkować dokumenty zmarłej wdowy nie spodziewa się, że będzie musiał podjąć decyzję walki z nadnaturalnymi siłami lub losem gorszym niż śmierć.
Pod płaszczem typowego horroru kryją się rozważania na temat życia, zemsty oraz nieuniknionego losu. Mgła londyńskiej prowincji kryje w sobie tajemnicę, która pochłonie widza i złapie go w powoli rozwijaną sieć fascynacji i lęku. Chociaż wstęp i szkic filmu ,,Kobiety w czerni” może brzmieć banalnie, to ukrywa on w sobie grozę i treść rozwijaną z pasją i przemyśleniem. Film przypomina makabryczną baśń, zarówno w liniowym rozwijaniu historii, która dzięki swojej prostocie nie irytuje niedociągnięciami w fabule i tworzy klimatyczny spektakl, który długo zostanie w pamięci widza.

Chociaż film w dużej mierze bazuje na głośnych i gwałtownych efektach, aby wywołać strach, które fanów subtelnego psychologicznego horroru mogą znacznie irytować, to wciąż są one przygotowane z dozą dużej uwagi, która zasługuje na pochwałę. Sceneria nawet tych ,,tanich” filmowych sztuczek bazuje swój urok na przyprawiającym o dreszcze kontekście historii, na mglistym, mrocznym otoczeniu oraz wreszcie dobrej grze aktorskiej. Dzięki temu chwile przerażenia przechodzą w szybkie katharsis i nie zaburzają ani rytmu filmu, ani magii, który tworzy.
Materiały prasowe: IMBd
