FARMACEUTA

PO GODZINACH
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Ikona powrót strzałka Ikona udostępnienia
REKLAMA
REKLAMA

Magia zapachu: aromaterapia od podstaw

Zapachy potrafią zmieniać nasze emocje i wpływać na zachowania. Odpowiednio dobrane mogą odgonić stres i wywołać zadowolenie, a nawet euforię. Aromaterapia stosowana była już w starożytnym Egipcie. Dziś wiemy na jej temat znacznie więcej…

Aromaterapia to rodzaj terapii wykorzystującej w procesie leczenia pachnące olejki eteryczne, absoluty i wyciągi pozyskane z kwiatów, liści, owoców, nasion, drewna, kory lub korzeni. Wyróżniamy dwa podstawowe mechanizmy działania zapachów na nasz organizm. Poprzez receptory węchu znajdujące się w nabłonku węchowym i nabłonku układu oddechowego pobudzeniu ulega układ limbiczny w mózgu. Odpowiada on za regulację zachowań emocjonalnych, w tym takich stanów, jak strach, zadowolenie, przyjemność, euforia. Jest bardzo istotny dla procesu zapamiętywania oraz motywacji. Drugi sposób oddziaływania zapachu to działanie stricte farmakokinetyczne i farmakodynamiczne związków chemicznych zawartych w olejkach.

REKLAMA

Odrobina historii… 

Pierwszą cywilizacją powszechnie stosującą aromaterapię jest cywilizacja starożytnego Egiptu. Już koło 3000 roku przed naszą erą z surowców roślinnych i zwierzęcych Egipcjanie wytwarzali perfumy, leki oraz preparaty do balsamowania zwłok. Następnie Arabowie rozwinęli technikę destylacji zapachów parą wodną. Technologia ta przywędrowała ze Wschodu do europejskich aptek i to właśnie one miały w średniowieczu monopol na produkcję destylatów i pachnących ekstraktów z roślin. Uważano, że korzystanie z perfum to przywilej bogaczy i duchowieństwa; zresztą produkcja zapachów wymagała sporych nakładów, a tym samym ich zakup był bardzo kosztowny. Rozkwit przemysłu perfumeryjnego, datowany na koniec XIX wieku, całkowicie zmienił podejście społeczne do zapachów. Synteza chemiczna związków o konkretnym aromacie oznaczała odejście od tradycyjnie pracochłonnej metody destylacji, wykorzystującej tony surowca roślinnego. Perfumy stały się dostępne dla wszystkich, ale jednocześnie straciły swoje właściwości lecznicze.

Skład ma znaczenie

Niemal każdy w którymś momencie życia miał do czynienia z aromaterapią. Któż nie stosował inhalacji przy przeziębieniu, nie dodawał ich do kąpieli? Dziś zakup czystych olejków nie stanowi już ogromnego wydatku. Ważne jest, aby zwracać uwagę na składy– producenci niejednokrotnie piszą o olejku zapachowym identycznym z naturalnym czy perfumowanym. Nie są to prawdziwe, czyste destylaty, a najczęściej mieszaniny. Te faktycznie będące czystymi destylatami z roślin opisywane są jako olejki eteryczne z nazwą rośliny, z której olejek został pozyskany, najczęściej po łacinie. Ponadto powinna być podana nazwa części rośliny, z której olejek pochodzi.

Inhalacje i masaże

No dobrze, ale na czym właściwie polega aromaterapia? Podstawowa forma to po prostu oddychanie. Główną zasadą jest to, że olejki eteryczne zawsze należy dozować i dobierać ostrożnie, jako koncentraty substancji aktywnych. Możemy kilka kropel olejku inhalować po zakropleniu na ciepłą wodę, można zaaplikować go na wacik, pościel lub przedmioty w otoczeniu. Bardzo przyjemne i skuteczne są masaże. W tym celu należy odpowiednio dobrany olejek wymieszać z olejem o działaniu pozytywnym dla skóry, jak jojoba lub migdałowy (tak zwany olej bazowy), a następnie wmasowywać w skórę. Przy czym nie wszystkie olejki mogą być aplikowane w ten sposób – część z nich przy aplikacji na skórę może powodować reakcje alergiczne lub podrażnienia. Nigdy również nie stosujemy na skórę i błony śluzowe czystych, nierozcieńczonych olejków eterycznych, z wyjątkiem lawendowego.

REKLAMA
REKLAMA

Zapachy z apteki

Olejek lawendowy z lawendy wąskolistnej (Lavandula angustifolia) był bezpośrednią przyczyną swoistego powrotu do aromaterapii w czasach współczesnych. Sam termin „aromaterapia” przyjął i rozpropagował francuski chemik René-Maurice Gattefossé. Przydarzyło mu się silnie oparzyć rękę. Poszukując w domu lekarstwa, trafił na pojemnik z czystym olejkiem lawendowym. Niewiele myśląc, włożył rękę do pojemnika. Ku jego zdumieniu oparzenia zagoiły się w przeciągu kilku godzin, nie pozostawiając po sobie blizn. Od tej pory stał się pasjonatem olejków eterycznych, badał je i opisywał. Sam olejek lawendowy do dziś uważa się za jeden z najbezpieczniejszych, ponieważ nawet w stanie nierozcieńczonym nie powoduje podrażnień. Działa silnie odkażająco, przeciwwirusowo, przeciwgrzybicznie i przeciwzapalnie. Odstrasza insekty, pajęczaki i komary, może być stosowany również do łagodzenia swędzenia po ich ugryzieniu. Działa uspokajająco, wręcz usypiająco, poprawia nastrój.

Bardzo ciekawym olejkiem, choć mało znanym, jest olejek tatarakowy z tataraku zwyczajnego (Acorus calamus). Ma on intrygujący, bardzo nietypowy zapach, a do jego destylacji wykorzystuje się świeże podziemne kłącza. Jest dość silnym olejkiem, działa przeciwbólowo, rozgrzewając tkanki przy bólach stawów, nerwobólach lub różnych urazach. Wspomaga krążenie w naczyniach włosowatych, bywa stosowany jako część kuracji na porost włosów. Wzmaga trawienie, działa przeciwobrzękowo, uspokaja i poprawia koncentrację. Nie może być stosowany przez kobiety w ciąży, ponieważ jest podejrzewany o działanie teratogenne. 

Olejkiem, podejrzewanym o działanie przeciwstarzeniowe, jest olejek rozmarynowy (z krzewu Rosmarinus officinalis). Znany już od XIV wieku, był składnikiem pierwszych słynnych perfum tak zwanej „Wody Królowej Węgier”. Przypisywano mu działanie odmładzające i pobudzające – według powszechnej opinii tamtych czasów pozwolił królowej Węgier Elżbiecie żyć długo w zdrowiu i dobrej kondycji. Bywa stosowany w apatii, zmęczeniu psychicznym, zaburzeniach pamięci i koncentracji. Poprawia pracę układu sercowo-naczyniowego, szczególnie u pacjentów z niskim ciśnieniem. Działa przeciwobrzękowo, przeciwbólowo przy migrenach i bólach reumatycznych.

REKLAMA
REKLAMA

Coolturalny farmaceuta

Coolturalny farmaceuta

Mówi się, że wiara czyni cuda. Nauka jednak cudów nie uznaje, szczególnie jeśli chodzi o medycynę i biologię. Pod tym względem wielokrotnie dochodziło już do konfliktów między religią i nauką. O jednym z nich opowiada film „Osobliwość”, który od dłuższego czasu można oglądać na Netflixie.

Do oglądania Czarna strzałka w prawo