FARMACEUTA

PO GODZINACH
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Ikona powrót strzałka Ikona udostępnienia
REKLAMA
REKLAMA

Szlak, który pachnie historią i wolnością. Maciej na szlaku.

Nie wszystkie piękne miejsca muszą mieć setki kilometrów długości ani bić rekordy wysokości. Czasem wystarczy niespełna dwukilometrowy szlak, żeby człowiek poczuł, że znalazł się dokładnie tam, gdzie powinien. Jastrzębia Perć, ukryta w Górach Kamiennych, to jedno z takich miejsc.

To nie jest trasa, którą się „zalicza”. To spacer, który się przeżywa – krok po kroku, widok po widoku, wspomnienie po wspomnieniu. Miejsce, w którym przeszłość i natura prowadzą ze sobą cichą rozmowę, a Ty stajesz się jej słuchaczem.

Zamiast tłumów – skrzydła nad głową

Nazwa szlaku nie jest przypadkowa. Jastrzębia Perć zawdzięcza ją ptakom, które nie tylko nadają okolicy dzikości, ale też stają się niemal duchami tego miejsca. Jastrzębie krążą nad taflą wody, siadają na stromych zboczach dawnego kamieniołomu, obserwują może z zaciekawieniem, a może z pobłażaniem – ludzkich wędrowców.

REKLAMA

Krajobraz po kamieniu – miejsce z historią

Zanim teren dzisiejszej Jastrzębiej Perci stał się atrakcją turystyczną, był miejscem ciężkiej pracy. Dawny kamieniołom melafiru, który funkcjonował tutaj do lat 70. XX wieku, zostawił po sobie ślady – nie tylko w krajobrazie, ale i w pamięci lokalnej społeczności. Dziś ściany wyrobiska porasta mech i zieleń, a jego dno wypełnia woda, tworząc zalew Kamyki. To jedno z najpiękniejszych sztucznych jezior na Dolnym Śląsku.

Wejście w las – krok po kroku ku widokom

Wędrówka zaczyna się niepozornie – tuż przy zalewie, gdzie znajduje się niewielki parking, kilka ławek i miejsce na ognisko. To dobry moment, by się zatrzymać, zapiąć buty i nabrać powietrza. Bo choć trasa nie jest długa, oferuje naprawdę dużo – emocji, panoram i wspomnień.

Pierwszy odcinek prowadzi przez las, łagodnie wznosząc się w kierunku punktów widokowych. Co chwilę pojawiają się boczne, wydeptane ścieżki, prowadzące nad sam brzeg zbiornika. Jeśli idziesz z dziećmi, warto uważać – punkty nie są zabezpieczone, a zbocza opadają stromo do wody. Ale jeśli czujesz się pewnie, warto się tam zapuścić. Woda w Kamykach mieni się jak szkło, a odbicie nieba i skał tworzy pejzaż, który wygląda jak obraz.

Punkt widokowy? A może miejsce na refleksję

Po kilkuset metrach trasa skręca i prowadzi na pierwszy z kilku punktów widokowych. Znajdziesz tam ławkę i tablicę z opisem panoramy. Przed Tobą Góry Sowie z charakterystyczną Wielką Sową i Kalenicą. Poniżej zabudowania Głuszycy, a nieco dalej – masyw Włodarza.

REKLAMA
REKLAMA

Jeszcze kilka kroków dalej – kolejny punkt widokowy. Zimą możesz tu spotkać wspinaczy lodowych – lodospady przyciągają ich jak magnes. Ale nawet jeśli nie interesuje Cię ten sport, sam widok ścian pokrytych lodem robi niesamowite wrażenie. Szlak prowadzi dalej, aż w końcu docierasz do punktu, który zapiera dech: pełna panorama zalewu Kamyki. Warto zatrzymać się tu na dłużej.

Czerwony szlak – jeśli chcesz poczuć wyzwanie

Gdy już nasycisz oczy widokami, możesz wrócić niebieskim szlakiem do punktu wyjścia. Ale jeśli masz ochotę na coś więcej, to skręć na czerwony odcinek trasy. To pętla prowadząca wyżej, stromiej, trudniej. Ale też piękniej.

Najpierw czeka Cię około 200 kamiennych schodów – pozostałość po dawnym kamieniołomie. Wspinaczka może dać w kość, ale nagroda jest warta wysiłku: z kolejnego punktu widokowego zobaczysz nie tylko Kamyki, ale i całe pasmo Gór Sowich oraz Wzgórza Włodzickie. Panoramę domyka wieża na Włodzickiej Górze, jakby pilnująca tej niezwykłej scenerii.

Dalej szlak wiedzie przez las, gdzie można natknąć się na ruiny dawnych zabudowań przemysłowych i ślady po kolejce. To chwila na refleksję: jak zmieniło się to miejsce przez ostatnie sto lat? I jak wiele z jego historii nadal słychać w szumie drzew?

Kamyki – nie tylko dla piechurów

Choć Jastrzębia Perć to główna atrakcja, zalew Kamyki żyje też poza szlakiem. Latem kąpią się tu amatorzy chłodnej wody. Zimą pojawiają się morsy. Widziałam też slacklinerów – przechodzących po taśmie nad samym zbiornikiem. To dowód na to, jak różne twarze ma to miejsce. Można tu przyjechać z rodziną, z aparatem, z kijkami trekkingowymi – albo po prostu z potrzebą bycia „gdzieś” bliżej przyrody.

REKLAMA
REKLAMA

Rekreacja

Na najpiękniejszy punkt widokowy w Sudetach! Maciej na szlaku.

Obryw Skalny w Bardzie to jeden z najpiękniejszych punktów widokowych w Sudetach. Trasa prowadząca do punktu widokowego jest stosunkowo krótka i niezbyt wymagająca, a widok z samego obrywu należy do najbardziej spektakularnych w tej części gór. Z wysokiej skalnej krawędzi możemy podziwiać przełom Nysy Kłodzkiej, centrum Barda z charakterystyczną bazyliką oraz rozległą panoramę Sudetów. Wycieczkę […]

Zobacz więcej Czarna strzałka w prawo