Szlak Górników Złota w Głuchołazach. Maciej na szlaku.
Głuchołazy to niewielkie miasteczko u stóp Gór Opawskich. W XV i XVI wieku było jednym z największych ośrodków wydobycia złota w Europie. Dziś ich śladami poprowadzi Was Szlak Górników Złota, 8-kilometrowa pętla pełna dawnych szybów, sztolni, hałd i tajemniczych pozostałości po ciężkiej pracy sprzed pięciu stuleci. To idealna propozycja na półdniową wycieczkę – trochę historii, trochę przyrody i szczypta przygody.
Wycieczkę najlepiej rozpocząć w zdrojowej części miasta, przy Górnym Stawie lub parkingu przy ruinach hotelu Leśna. Żółte znaki szybko przeprowadzą nas przez teren szpitala i tężni solankowej, aż na skraj bukowego lasu.

Pierwsze ślady górnictwa – bukowy las i zapadliska po szybach
Po wejściu w las widać od razu, że to teren bogaty w historię. Między drzewami pojawiają się pierwsze pozostałości szybów górniczych, dziś wyglądające jak niewielkie niecki porośnięte mchem. Ścieżka prowadzi łagodnie w górę, aż do miejsca, gdzie las się przerzedza. Stąd otwiera się panorama na Biskupią Kopę i masyw Pricnego Vrchu – góry dosłownie poprzecinanej siecią dawnych sztolni. To właśnie z jednego z tych korytarzy pochodzi najsłynniejszy samorodek ważący… 1,8 kilograma. Stojąc na tym wzniesieniu, można sobie wyobrazić, jak przed wiekami wyglądało tutejsze życie: gwar, transport urobku, kołowroty i żurawie pracujące przy szybach.

Dolina Sarniego Potoku – najstarsza tama hydrotechniczna na Śląsku
Kolejny odcinek prowadzi delikatnie w dół, w stronę Doliny Sarniego Potoku. Tu znajduje się jeden z najbardziej wyjątkowych obiektów szlaku – kamienno-ziemna tama, uznawana za najstarszy obiekt hydrotechniczny na Śląsku. Spiętrzała wodę, dzięki której można było utrzymać odpowiedni poziom w płuczkach.
Z doliny wracamy na szerszą drogę łączącą Głuchołazy z Podlesiem. My trzymamy się cały czas żółtego szlaku. Po chwili zaczyna się najbardziej stromy fragment szlaku – podejście na Przednią Kopę, znaną również jako Góra Chrobrego (496 m n.p.m.). To tylko około 15 minut wysiłku, ale zdecydowanie jest to „górski” moment wycieczki.
Na szczycie czeka zabytkowa wieża widokowa z 1898 r. oraz remontowane schronisko. Panorama na Głuchołazy, Góry Opawskie i okoliczne lasy wynagradza wszystko. Kilka minut dalej stoi jeszcze kaplica św. Anny, pięknie położona nad Wiszącymi Skałami.

Malownicze zejście w stronę Białki – ślady szybów i płuczek
Za kaplicą zaczyna się długie zejście do doliny rzeki Białki. To jeden z najbardziej urokliwych fragmentów szlaku: ścieżka prowadzi kilkanaście metrów nad wodą, a wzdłuż niej pojawiają się kolejne hałdy, szybiki i dawne koryta płuczek. To dowód, że złoto wydobywano po obu stronach góry, a teren pracy był naprawdę rozległy.
Im niżej schodzimy, tym wyraźniejsze stają się pozostałości po górnictwie – to idealne miejsce, by zatrzymać się i wyobrazić sobie pracę trójki górników przy jednym szybie: jednego w komorze i dwóch wyciągających urobek.

Promenada, sztolnie i powrót do zdroju
Wychodząc z lasu wchodzimy na promenadę biegnącą wzdłuż rzeki. Po jednej stronie rzeka, po drugiej – kolejne hałdy. Po chwili docieramy do dwóch najważniejszych sztolni w tej części góry:
- Sztolnia Cygańska – zamknięta, ponieważ zimują w niej rzadkie gatunki nietoperzy;
- Sztolnia Góralska – oświetlona i udostępniona turystom, choć jej właściwe korytarze są dziś zasypane.
To fantastyczna okazja, by zobaczyć z bliska, jak wyglądał wlot do sztolni i jak były budowane.
Promenada prowadzi nas do Placu Amorka – centrum zdrojowej części miasta, gdzie można odpocząć, zjeść lody albo wypić kawę. Stąd już tylko krok do Parku Zdrojowego, w którym kiedyś też płukano złoto. Dziś znajdują się tu alejki, alpinarium oraz infrastruktura do hydroterapii inspirowanej metodami Kneippa i Priessnitza.
Wycieczkę kończymy tam, gdzie ją zaczęliśmy – przy Górnym Stawie.

Czy złoto w Głuchołazach nadal istnieje?
Tak! W skałach wciąż znajdują się złotonośne żyły, ale ich eksploatacja jest dziś nieopłacalna. Jeśli macie ochotę zobaczyć, jak wyglądało płukanie złota, polecam wizytę w czeskim skansenie Zlatorudne Mlyny, oddalonym o zaledwie 8 km.
