FARMACEUTA

PO GODZINACH
REKLAMA
REKLAMA
Ikona powrót strzałka Ikona udostępnienia
REKLAMA
REKLAMA

Na najwyższy szczyt w Polsce. Maciej na szlaku.

Rysy to najwyższy szczyt w Polsce, z północnym wierzchołkiem na wysokości 2499 m n.p.m. (wyższy o zaledwie 2 metry jest wierzchołek południowy, leżący już na Słowacji). Zdobycie Rysów to jedno z największych wyzwań, które czeka na każdego miłośnika górskich wędrówek. Trasa prowadząca na szczyt zaczyna się na Palenicy Białczańskiej (964 m n.p.m.) i liczy niecałe 13 kilometrów, podczas których pokonujemy ponad 1500 metrów przewyższenia. Powyżej 2000 m n.p.m. szlak staje się wymagający – łańcuchy i techniczne trudności dają o sobie znać. Na końcu czeka nas nie tylko strome podejście, ale i ogromna ekspozycja.

Z Palenicy Białczańskiej na Morskie Oko – test cierpliwości

Zanim jednak dotrzemy do stóp Rysów, czeka nas długa rozgrzewka. Wybierając się na szlak, pierwszym etapem jest pokonanie 8,5-kilometrowego, asfaltowego odcinka prowadzącego z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka. To nie jest trudna część trasy, ale wymaga dużej cierpliwości – asfaltowa droga, choć piękna, potrafi nudzić, zwłaszcza gdy tłumy turystów idą w tym samym kierunku. Po drodze mijamy Wodogrzmoty Mickiewicza, czyli wodospady nazwane na cześć słynnego polskiego wieszcza, a dalej skróty, które omijają zakosy drogi i pozwalają na bardziej stromą wspinaczkę. Wkrótce docieramy na Polanę Włosienicę, gdzie jeszcze w latach 80. XX wieku można było dojechać samochodem. Dziś to miejsce, do którego wozami konnymi dowożeni są ci, którzy nie mogą pokonać asfaltowej drogi o własnych siłach.

REKLAMA

Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami – cisza przed burzą

Po dotarciu do Morskiego Oka czeka nas zasłużony odpoczynek w schronisku. To świetna okazja, by na chwilę oderwać się od trudów wędrówki. Następnie możemy obejść jezioro, podziwiając okoliczne szczyty, takie jak Mnich czy Mięguszowieckie Szczyty. Z przeciwległego brzegu widać również Miedziane i Żabi Koń – szczyty, które będą towarzyszyć nam przez resztę wędrówki. Teraz zaczynamy prawdziwą wspinaczkę – w kierunku Czarnego Stawu pod Rysami. Ścieżka wije się stromo w górę, a po lewej stronie płynie Czarnostawiański Potok, tworzący malownicze kaskady. Nad Czarnym Stawem warto zatrzymać się przy drewnianym krzyżu, skąd rozciąga się widok na potężną ścianę Kazalnicy i Niżne Rysy.

Z Czarnego Stawu na Rysy – wejście na szczyt

Gdy już dotrzemy do Czarnego Stawu, zostaje nam ostatni etap – podejście na Bulę pod Rysami. Mimo że to tylko 200 metrów przewyższenia, wędrówka jest męcząca. Kamienne stopnie szybko pozwalają zdobywać wysokość, a na jednym z kamieni turyści robią sobie obowiązkowe zdjęcia. Stąd doskonale widać Morskie Oko, Czarny Staw i wierzchołki Orlej Perci. Kolejnym punktem na trasie jest Kocioł pod Rysami – miejsce, które może być problematyczne wczesnym latem, gdy zalegają tu płaty śniegu. Po jego pokonaniu docieramy na Bulę pod Rysami, gdzie większość turystów zatrzymuje się na dłuższy odpoczynek. To idealny moment, by zebrać siły przed ostatnim, najbardziej wymagającym odcinkiem.

REKLAMA
REKLAMA

Na grani – finałowy etap wędrówki

Z Buli pod Rysami ruszamy na szczyt. Ostatni fragment to technicznie trudny odcinek z łańcuchami, gdzie po prawej stronie widzimy słynną „rysę” – żleb, który dał nazwę najwyższemu szczytowi w Polsce. Łańcuchy pomagają, zwłaszcza w miejscach, gdzie skała bywa śliska, choć nie wszędzie są konieczne. Przejście przez przełączkę, z której 500 metrów w dół opada słynna „rysa”, może być stresujące. To właśnie tu dochodzi do zatorów – wielu turystów staje w martwym punkcie, nie mogąc przejść dalej. Kiedy jednak uda się przejść przez przełączkę, pozostaje już tylko krótka wspinaczka na szczyt. Wrażenia? Niezapomniane. Widok na Dolinę Mięguszowiecką, Żabią, czy Krywań zapiera dech w piersiach. A w dole widać Szczyrbskie Jezioro, skąd turyści ruszają na Rysy przez Popradzki Staw.

Zejście – nie łatwiejsze niż wejście

Zejście z Rysów to nie lada wyzwanie. Choć z pozoru nie wydaje się trudne, to zmęczenie wielogodzinną wędrówką sprawia, że staje się równie wymagające jak wejście. Trzeba uważać, mijając osoby wspinające się na szczyt, zwłaszcza w trudniejszych, ubezpieczonych miejscach. Po całodziennym wysiłku, zejście na dół to prawdziwa lekcja pokory i cierpliwości.

Zdobycie Rysów to nie tylko fizyczna przygoda, ale również duchowe przeżycie. To góra, która wymaga szacunku, ale też nagradza za trud, dając niezapomniane widoki i uczucie spełnienia.

REKLAMA
REKLAMA

Psychologia

Kobieta w trybie offline. Dlaczego potrzebujemy samotności?

Powiadomienia, wiadomości, szybkie odpowiedzi, stała dostępność. Żyjemy w rzeczywistości, która nie daje ciszy. Nawet gdy odpoczywamy, często jesteśmy „online” – sprawdzamy telefon, reagujemy, scrollujemy. Nasz układ nerwowy cały czas pozostaje w gotowości.

Zobacz więcej Czarna strzałka w prawo