Gomólnik Mały i Muflonowa Perć – szlak z dreszczykiem. Maciej na szlaku.
Każdy ma w górach swoje małe odkrycia – miejsca, które z pozoru niepozorne, nagle zachwycają bardziej niż niejeden znany szczyt. Dla mnie takim miejscem okazał się Gomólnik Mały (809 m n.p.m.) w Górach Kamiennych. Niby tylko „mały”, a jednak potrafi dać i wrażeń, i widoków więcej niż niejeden „wielki”.
Wędrówkę zaczynam we wsi Grzmiąca, gdzie na końcu drogi czeka. Zdecydowałem się ruszyć zielonym szlakiem, choć w głowie już kiełkował pomysł, żeby spróbować trudniejszej ścieżki – Muflonowej Perci.
Na początku droga jest spokojna. Polna, szeroka, z pięknym widokiem na Góry Sowie po lewej. Widać stąd m.in. Włodarz i Wielką Sowę – charakterystyczny punkt całego regionu. Ale sielanka nie trwa długo. Szlak skręca w las i zaczyna piąć się coraz wyżej.
Muflonowa Perć – zabawa dla odważnych
W pewnym momencie zielone znaki uciekają ostro w lewo. To miejsce, gdzie można podjąć decyzję: iść grzecznie zgodnie ze szlakiem albo spróbować wariantu dla tych, którzy lubią wyzwania. Ja skręcam na wprost, w stronę nieoznakowanej, zarośniętej ścieżki. To właśnie Muflonowa Perć.
Nazwać ją „percią” to nie przesada. Im wyżej, tym bardziej stromo, a końcówka to już wspinaczka wśród skalnych formacji. Z jednej strony dyskomfort, bo nie ma oznaczeń i łatwo się pogubić, z drugiej – ekscytacja. To jeden z tych fragmentów, które sprawiają, że człowiek czuje się jak na prawdziwej górskiej przygodzie. Ścieżka wyprowadza wprost pod platformę widokową – nagrodę, na którą naprawdę warto było się wysilić.
Panorama, która wciąga
Platforma na Gomólniku Małym to jedno z tych miejsc, gdzie czas zwalnia. Z półokrągłą ławką, tablicą z opisem panoramy i otwartym widokiem na góry – aż chce się usiąść i patrzeć.
Przed oczami wyrasta masyw Włodarza, w tle majaczy Wielka Sowa, a na północnym wschodzie jak samotna wyspa dominuje Masyw Ślęży. Przy dobrej pogodzie można nawet dostrzec Wrocław. Najbliżej natomiast – Rogowiec i Jeleniec, góry, które jeszcze czekały tego dnia na odwiedziny.
Rogowiec – ruiny na szczycie
Ze szczytu Gomólnika zejście prowadzi na Przełęcz pod Gomólnikiem, skąd można wrócić od razu do Grzmiącej. Ale byłoby szkoda kończyć tak szybko. Ja odbiłem w stronę Rogowca (870 m n.p.m.), gdzie kryją się najwyżej położone w Polsce ruiny zamku.
Wejście prowadzi przez malowniczą Skalną Bramę – dwa głazy tworzące naturalne przejście. Kilka minut później staję na szczycie. Z zamku zostały fragmenty murów i wież, ale to wystarczy, by poczuć klimat dawnej warowni. A widok? Bajka – Borowa, Kozioł, Jałowiec, a w oddali Chełmiec i Dzikowiec.
Droga powrotna żółtym szlakiem do Grzmiącej to czysta przyjemność – najpierw strome zejście, później spacer przez buczynowy las i łąki, które otwierają widok na Góry Sowie. Całość zamknęła się w około 9 kilometrach – idealna pętla na pół dnia.
