Karpatka – widokowa perełka w samym sercu Karpacza. Maciej na szlaku.
W Karpaczu każdy patrzy w górę, szukając Śnieżki. A tymczasem tuż obok, niemal w centrum miasta, wyrasta niepozorne wzgórze – Karpatka (726 m n.p.m.). Niby niewielka, niby łatwa, a potrafi zaskoczyć i dać naprawdę piękną panoramę Karkonoszy. To świetny pomysł na krótki wypad, zwłaszcza z dziećmi – blisko, krótko, ale z przygodą i skałkami po drodze.

Wycieczkę najlepiej rozpocząć przy zaporze na Łomnicy – jednej z charakterystycznych atrakcji Karpacza. Z karpackiego deptaka (ul. Konstytucji 3 Maja) dotrzecie tu w 10–15 minut.
Zapora sama w sobie robi wrażenie. Powstała w 1915 roku, żeby chronić miasto przed powodziami. Ma 105 metrów długości, a przejście przez jej koronę to już mała atrakcja. Po jednej stronie – spokojny zbiornik wodny, w słoneczne dni pełen turystów. Po drugiej – nurt Łomnicy, która wypływa z Małego Stawu pod Samotnią. To właśnie tu zaczyna się niebiesko znakowany szlak spacerowy, prowadzący na Karpatkę.

Szlak krótki, ale nie nudny
Trasa na Karpatkę to pętla o długości około 1,4 km. Na spokojnie, z dziećmi, zajmuje mniej więcej godzinę. Samo podejście na szczyt to kwestia 15 minut, ale jeśli macie maluchy, czas łatwo wydłuża się razy dwa – bo każda skałka to przecież obowiązkowy punkt zabawy.
Idąc w lewo od zapory, wchodzimy w las. Ścieżka pnie się stopniowo w górę, między granitowymi głazami. Niektóre są spore i aż proszą się o wdrapanie. Po deszczu bywa ślisko, więc warto mieć solidniejsze buty. Wędrówka nie jest trudna, ale szlak nie nadaje się na wózek – za to dzieci będą zachwycone naturalnym „placem zabaw” z kamieni i korzeni.

Szczyt z widokiem
Na wierzchołku Karpatki czeka nagroda – punkt widokowy z panoramą Karkonoszy. Ze skalnej wychodni można zobaczyć m.in. Śnieżkę z charakterystycznym obserwatorium, Czarny Grzbiet, Skalny Stół, Mały i Wielki Kocioł, a także słynne formacje skalne – Słoneczniki i Pielgrzymy.
Dla ułatwienia jest tu tablica z opisem szczytów i kilka ławek – idealnych na chwilę odpoczynku albo mały piknik. Widok jest naprawdę pierwsza klasa, a co ważne, nie trzeba się przedzierać przez tłumy, jak to bywa przy popularniejszych punktach w Karkonoszach. Mała ciekawostka: w XVIII wieku na zboczach Karpatki szukano srebra. Pokłady były skromne, ale do dziś na północnych stokach można znaleźć pozostałości dawnych sztolni.

Z Karpatki w dół warto wybrać inną trasę niż do góry. Przykładowo czerwonym szlakiem (równocześnie wciąż niebieskim spacerowym). Początkowo jest łagodnie, wśród wychodni skalnych, później bardziej stromo – zakosami w dół.
Tuż przed zaporą czeka jeszcze jedna atrakcja – duża skała o nazwie… Karpatka. Można przejść przez jej wnętrze niczym przez bramę, co dzieciakom daje dodatkową frajdę. Po chwili wracamy do zapory i zamykamy malowniczą pętlę.
Dlaczego warto? Bo to szybka, łatwa i piękna trasa w samym sercu Karpacza. Bo daje świetny widok na Karkonosze bez wielkiego wysiłku. Bo nawet w sezonie znajdziecie tu spokój, którego często brakuje na zatłoczonym deptaku.

