FARMACEUTA

PO GODZINACH
Ikona powrót strzałka Ikona udostępnienia

To co mamy najcenniejszego to…CZAS. Jak sprawić, by było go więcej?

Szybka nauka angielskiego, szybka rozmowa, szybki posiłek, szybka utrata wagi, szybka naprawa samochodu, szybka popularność i można tak wymieniać bez liku. Obliczono nawet, które miasto jest najszybsze na świecie, czyli takie, gdzie ludzie chodzą najszybciej. Jest to Singapur, Warszawa też jest na tej liście.

Charakterystyka obecnego świata jest dla wielu osób dynamiczna, tempo stale rośnie, ledwie były święta grudniowe, a już pojawiają się informacje o wiośnie. „Styczeń, luty, maj… gdzieś zgubiłam marzec” jak śpiewa w jednej ze swych piosenek Katarzyna Nosowska… wielu z nas mogłoby zanuć te linijkę wspólnie. Czas przemyka przez palce, nie wiadomo, kiedy dzieci tak urosły…, a w pracy niekończące się historie do napisania lub zakończenia.

W świecie VUCA (zmiennym, niepewnym, złożonym i niejednoznacznym) czy też BANI (kruchym, niespokojnym, nieliniowym, niezrozumiałym) czasu jest coraz mniej na to, by korzystać z życia, by odpocząć, nie mówiąc już o czasie na przyjemności. Skracamy sobie sen, a tym samym długość życia, a na pewno jego jakość. Im więcej pracujemy, tym… pracy nie ubywa, no nie tak miało być. Skoro Einstein powiedział „Szaleństwem jest robić ciągle to samo i oczekiwać różnych rezultatów, to czas na zmianę.

Stan bycia permanentnie zajętym

Zauważam też, że stan bycia „zajętym” jest dość pożądany. Postrzegamy osoby, które ciągle coś robią jako bardziej interesujące, majętne, pracowite (a praca przez wiele pokoleń wstecz stanowiła wartość) warte naszej uwagi i z pewnością mające mądrość życiową. Być może, ale niekoniecznie tak musi być. Generalnie sami też dobrze czujemy się z tym, że kalendarz wypełniony jest po brzegi.Tym stylem odbioru tak podanej rzeczywistości jesteśmy bliżej Amerykanów. Z kolei Włosi, widząc taką osobę, uznają ją za słabo zorganizowaną, skoro jest ciągle w biegu, mniej majętną i generalnie niegodną naśladowania, skoro nie starcza jej czasu na smakowanie życia – wszak Dolce Vita (wł. słodkie życie) zachwyca wielu Polaków.

Będąc w Centrum Nauki Kopernik w 2019 roku dowiedziałam się z badań tam przeprowadzonych, że dla większości z nas Włochy stanowią najlepsze miejsce do odpoczynku… bo od nich uczymy się właśnie słodkiego nicnierobienia (wł. Dolce far niente). Sama jestem przykładem takiego pędu…na moim ogrodzie został rozłożony hamak, nawet z moskitierą, by nic nie było w stanie zaburzyć spokoju leżącego. Przez dwa lata nie znalazłam czasu, aby się na nim położyć, a wszelkie tęsknoty, aby tak spędzić czas były przykrywane poczuciem winy i ilością piętrzących się zadań. Do czasu. Organizm nie wytrzymał. Przez trzy tygodnie nie mogłam chodzić, choroba kręgosłupa skutecznie mi to uniemożliwiła. Po przebytej operacji uwalniającej od ogromnego bólu w ramach uczenia się chodzenia na nowo, zaczęłam doceniać każdy krok. I tak, chodząc coraz więcej i dłużej dokonałam pewnego odkrycia. Wcześniej mając 400 metrów do osiedlowego sklepu przemierzałam tą drogę samochodem, po to by było szybciej. Jednak czas jaki zaoszczędziłam jakoś się gdzieś rozpływał. Gdy zaczęłam chodzić regularnie, zauważyłam, że czasu mam coraz więcej, a to dlatego, że uważniej przebywałam drogę „do”. Eureka! Uważność (mindfullnes) sprawiła, że czas (choć w ilości tej samej) jest bardziej odczuwany i sprawia, że znika napięcie wynikające z błędnego myślenia, że czasu jest mało. Akurat to jest sprawiedliwie, każdy ma go tyle samo, kwestia co i jak realizujemy.

CZAS to najcenniejsze co mamy

Co mamy najcenniejszego? W różnych etapach życia odpowiedź na to co jest dla nas najważniejsze może brzmieć różnie. Tak się składa, że senioralni pacjenci hospicjów odpowiadają na to pytanie dość jednoznacznie… CZAS, to właśnie on jest dla nich najcenniejszy i gdyby mogli się w nim cofnąć to zrezygnowaliby ze zbyt dużej ilości pracy, bardziej zadbaliby o relacje z bliskimi, więcej czasu przeznaczyli na odpoczynek i przyjemności. Te odpowiedzi są do siebie bardzo podobne na każdej część globu. Skoro Ci ludzie nie żyjąc w czasach wszechobecnego pędu, FOMO (ang. fear off missing out, strachu przed pominięciem w wiedzy co dzieje się na świecie) byciu w ciągłej dostępności też zostali wciągnięci w wir niekończących się zadań – to czy jest dla nas nadzieja?

To zależy. Czy mając refleksję po dzisiejszym przeczytaniu tego artykułu Drodzy Czytelnicy/ Czytelniczki dokonacie jednej zmiany swojej codziennej rutyny po to by z szacunkiem odnieść się do siebie, do swojego życia, do czasu jaki macie przed sobą…?

Jak to mawiają … „diabeł tkwi w szczegółach” i właśnie od nich warto zacząć, bo to one składają się na całość.

Od czego zacząć? Co zrobić by mieć więcej czasu?

Tu warto odpowiedzieć sobie jeszcze na jeszcze jedno istotne pytanie.

Po co Ci więcej czasu? Aby więcej pracować? No właśnie…

A może po to, by podchodzić do swoich zleconych zajęć wypoczętym, z uśmiechem na twarzy, ze spokojem, z pasją, która być może idzie w stronę wypalenia (?).

Aby zacząć odpowiednio zarządzać swoim czasem kluczowa jest świadomość!

Warto przyglądnąć się sobie i temu:

  • jak robię to co robię… czy skupiam się na jednej czynność? Czy wykonuje kilka rzeczy naraz? a może coś mogę zrobić inaczej niż do tej pory? Jak wygląda moja rutyna, bo być może jest pełna niezdrowych nawyków, zachowań które niekorzystnie wpływają na pracę mojego mózgu, jelit…czy odżywiam się zdrowo?
  • jak mogę to zrobić lepiej…może skorzystam z pomocy kogoś kto pomoże mi pewne rzeczy wykonać szybciej=inaczej, spojrzy na sprawę świeższym okiem?
  • kiedy podejmuję aktywności? Czy jest to na ostatnią chwilę, jakie to są aktywności? Tylko te które lubię, a pozostałe piętrzą się niebezpiecznie?
  • czy mam porządek fizyczny i umysłowy?  Wiele osób zajmujących się psychologią potwierdza to, aby wprowadzić porządek do swojej przestrzeni. Oczywiście dla każdego będzie to oznaczało co innego, jedna osoba wprowadzi ogólny porządek, a druga oznaczy kolorami, tylko sobie znanymi szczegółami, opisami dokumenty/tematy które od dawna czekają na zajecie się nimi. Polecam posprzątać szafę lub chociaż jedną półkę z ubraniami, a kolejnego dnia następną. Można zacząć choćby od tego.

Istnieje kilka metod zadbania o większą ilość czasu, a dokładniej, skoro każdy ma go tyle samo to odpowiedniego podejścia do zadań. Jedną z nich jest grupowanie, po to by wiele elementów pracy można było zredukować do rutynowych czynności, co z kolei skróciłoby czas ich wykonywania.

Jeśli mamy na myśli odbieranie e-mail warto wprowadzić kilka zasad:

  • Ustalić sobie porę odbioru e-maili, biorąc pod uwagę informacje ze świata neuronauki warto zrobić to w okolicach godziny 15, wtedy nasz mózg najlepiej poradzi sobie z tą czynnością, oczywiście każda specyfika pracy wymagać może innych godzin,
  • Do szybkiego przepływu informacji powinien służyć komunikator typu WhatsApp, Teams, gdzie można szybko przesłać np. pytanie o lek itp.
  • Warto wyłączyć sygnały o przychodzących wiadomościach, wybijanie się nimi z rytmu pracy jest kosztowne, zanim mózg powróci w pełni do pełnego skupienia na zadaniu potrwa to około 25 minut.
  • Trzymanie się metody 4D.
    • DO” zrób to od razu, od początku do końca,„DELAGATE” przekaż dalej, jeżeli ktoś inny lepiej zajmie się danym tematem,„DESIGNATE” określ i zaplanuj, gdy dany e-mail zajmie więcej czasu i stanie się konkretnym zadaniem na dłużej,
    • DISCARD” czyli pozbycie się wiadomości lub przeniesienie jej do odpowiedniego folderu by nie rozpraszała uwagi.

Złodzieje czasu XXI wieku

I jeszcze ciekawostka z doświadczenia pewnej firmy… wprowadzono tam zakaz pisania e-maili w piątek, co spowodowało wzrost wydajności i ograniczenie napływu poczty o 75%! Z kolei sytuacja z innej firmy, zauważona przez jednego z pracowników, pokazała również, że gdy zarząd i kierownicy wyjechali z kraju, na spotkanie w siedzibie firmy, pracownicy biurowi doskonale wiedzieli co mają robić. Do tego częściej się uśmiechali i otrzymywali mniej e-maili. Sami również pisali mniej, bo załatwiali więcej spraw między sobą… czyli wzrósł też poziom zaufania co przełożyło się na relacje.

Jednym z wniosków jest to, że zbyt wiele czasu przeznaczali na komunikację w wirtualnej rzeczywistości zamiast po prostu podejść do biurka.

„Uważaj, aby Cię nie okradli” … takie słowa często słyszy się jadąc np. do Barcelony, miasta, w którym ilość skutecznych kieszonkowców przyprawia o rumieniec wstydu włodarzy tego miasta. Jednak na złodziei należy uważać również we własnym domu, a to za sprawą tych którzy kradną czas. Sami dopuszczamy ich do siebie, są to media społecznościowe. Czas jaki przeznaczamy na przeglądanie świata wirtualnego jest ogromny, nasz mózg łatwo wpada w tą pułapkę. Podczas gdy mieliśmy tylko coś przejrzeć i miało nam to zająć chwilę, po 20 minutach (lub gorzej) łapiemy się na tym, że właściwie nie pamiętamy w jakim celu zaczęliśmy korzystać z telefonu. Można sprawdzić w swoim telefonie, ile czasu spędza się w nim każdego dnia. Ja sprawdziłam: 5h, podczas gdy na urlopie jest to około 40 minut.

Jakie są na to rozwiązania?

Tu ponownie z pomocą przychodzi świadomość, już wiedza o tym, ile marnuje się czasu na oglądanie ludzi, których nawet nie znamy pomoże. Założenie aplikacji typu Opal, która pomoże w ograniczeniu trwonienia czasu. Wyznaczenie godzin, w których pozwalamy sobie na korzystanie z social mediów jest również świetnym pomysłem. To samo tyczy się oglądania telewizji, życia serialowych ludzi, ludzi, którzy nie istnieją naprawdę. Warto tutaj poszukać zagubionego czasu.

Metoda „ZRÓB TO OD RAZU” dotyczy rzeczy, których wykonanie zajmuje kilka minut np. czytanie dokumentacji? Zajmij się nią od razu po to by nie czytać jej 3 razy, bo to zajmuje niepotrzebnie czas. Jeśli trzeba gdzieś zadzwonić, zrób to teraz, zwlekanie zajmuje najwięcej czasu, a samo myślenie o tym co jest jeszcze do zrobienia odbiera energię do działania… bo w myślach już się tego dokonało.

Popraw koncentracje. Dlaczego? Gdyż dekoncentracja kosztuje właśnie czas. Rezygnacja z multitaskingu, czyli wykonywania kilku rzeczy w tym samym czasie często ich nie dokańczając sprawia wrażenie ciągle otwartej pętli, nasz mózg lubi, gdy zadania i sprawy są zakończone, nie pochłania to wtedy tak bardzo cennej uwagi i czasu. Myślę, że wiele osób zgodzi się ze słowami Wiliama Jamesa: „nie ma nic bardziej męczącego, niż nieprzemijający ciężar nieukończonego zadania”.

Neuronauka potwierdza, że wykonywanie wielu zadań jednocześnie jest dla mózgu bardzo męczące. Paradoksalnie pisząc ten artykuł odebrałam telefon (błąd) który wybił mnie z toku moich myśli. Do tego sprowokował do wykonania jeszcze dwóch kolejnych. Zabrało mi to więcej czasu niż pierwotnie założyłam by dokończyć rozpoczęty akapit.

Rozwiązuj problemy, gdy są jeszcze małe, reaguj na czerwone światło natychmiast

Zmniejsz liczbę zakłóceń, zorientuj się co Ci przeszkadza. Jeśli możesz tak zorganizuj swoja pracę, aby w zadaniach wymagających maksymalnego skupienia nikt Ci nie przeszkadzał. Powiedz o tym współpracownikom, to wpłynie korzystnie na wszystkich.

Nadrób zaległości. Warto ustalić na czym one polegają, ustal co jest priorytetem, każdego dnia zaplanuj czas na załatwienie jednej zaległej sprawy. Aby nie dopuścić w przyszłości do podobnych zaległości określ ich przyczyny i usuń je – z pewnością to zmniejszy ryzyko wystąpienia ich w przyszłości.

Czasem, a może nawet często, zaległości wynikają z niechęci w zmierzeniu się z zadaniami trudnymi i nieprzyjemnymi. Odkładanie rozmowy z pracownikiem, w której chcemy udzielić mu informacji zwrotnej (i to tej, z której niekoniecznie może być zadowolony) może być tego przykładem.

W książce „Zjedz tę żabę” Briana Tracy pada pytanie, gdybyś miał zjeść żabę to jak byś to zrobił – zakładając, że nie jest to twoja ulubiona potrawa. „Szybko” jest właściwą odpowiedzią. Można też przyznać rację Ricie Emett za słowa „Więcej czasu i energii pochłaniają obawy przed zadaniem niż sama jego realizacja”. 

Z moich obserwacji wynika, że najrzadszą rzeczą jaką sobie fundujemy jest docenienie siebie, bycie zadowolonym z wyników swojej pracy, z wykonanego zadania, zwłaszcza dotyczy to kobiet.

Taka pochwała przyczynia się do zaznaczenia końca zadania, co jest istotne w przypadku, gdy mowa jest o czasie. Dostrzegamy wtedy, ile czasu nam to zajęło, jaka ilość wysiłku została włożona, to czy jest się zmęczonym i generalnie jakim się jest. Można to określić czuciem siebie w przedziale czasowym. Spotykam ludzi, którzy nie dostrzegają subtelnych niuansów zmieniających się pór roku, tak samo jak swojego zmęczenia czy zadowolenia. Zarządzanie sobą w czasie dotyczy również odpoczywania, co może być efektem docenienia siebie, szacunku do ciała, które tak dzielnie realizuje to co pomyśli głowa. Odpoczywania nikt nas nie uczy, w szkole uczymy się o chłopcu, który był leniwy i siedział na tapczanie, po lekcjach są kolejne zadania, a z rodziców wiecznie zajętych też trudno czerpać wzorce. Ja choć wychowana w latach 80 i 90, również chodziłam na zajęcia dodatkowe, odrabiałam sporo zadań, pomagałam rodzicom na ogrodzie, w sprzątaniu… .i nie ma w tym nic złego, gdyby nie brak przerw. Rozmowy o tym jak są ważne. Nadrabiamy teraz.

W przypadku braku regularnego odpoczywania nastąpi zmęczenie na tyle głębokie, że będzie można go nazwać chronicznym, a zmęczony organizm będzie dużo dłużej wykonywać zadania, które kiedyś zajmowały mu dużo mniej czasu. Może nawet dojść do wypalenia zawodowego, do bólów głowy, mięśni, poważnych chorób. Przerwy oraz regularny odpoczynek bez względu na to, ile jest jeszcze do zrobienia powinien stanowić bazę i wymóg higieny życia oraz pracy.

Marzec 2020, czas pandemii, ogromnego globalnego zwolnienia tempa życia pomógł w zauważeniu tego biegu, ponieważ nie było możliwości jego wykonywania. Ludzie zobaczyli z innej perspektywy jakie życie wiedli, wielu się zreflektowało i postanowiło je zmienić. Garstka w tym wytrwała. Mamy do czynienia z silnymi mechanizmami utrwalonymi przez lata w naszym mózgu. Konieczna jest zmiana nawyków.

Jak to zrobić? Zacząć od czegoś małego, prostego, widocznego, niewymagającego znacznego wysiłku jak ścielenie łóżka rano. Jeden z moich klientów nie mógł tego zrobić, gdyż w czasie, gdy on już wstaje jego partnerka jeszcze śpi. Więc wymyślił, że może zacznie składać swoją piżamę jako wyrabianie nowego nawyku. Daną czynność można określić nawykiem, gdy nie myślimy o jej wykonywaniu, a tym samym oszczędzamy czas, nie zastanawiamy się nad tym, nie tracimy czasu jak coś zrobić.

Powtarzanie rutynowych działań i nawyków oszczędza czas i energię. A skoro o energii mowa to jak jej nie wytracać?

Warto przyjrzeć się temu co najbardziej drenuje nasz stan psychofizyczny

A jest to stres wywołany przez wydarzenia życiowe, utratę wpływu na zdarzenia, narzekanie, zmartwianie. Czasem narzekanie pomaga jednak, jeśli jest to regularna i jedyna forma ujścia trudnych stanów emocjonalnych to mogę śmiało napisać, że przyprawi to o gorszy stan.

Jednym z najważniejszych części są zdrowe relacje, one dają nam wsparcie i poczucie szczęścia. Gdy są udawane, elementy, o których wspomniałam ulatują, zostaje pustka, poczucie obowiązku, sztuczność która może przytłaczać.

Umniejszanie swoim potrzebom, porównywanie się do innych również zabiera energię i siły. Polecam stosować zasadę, aby porównywać się tylko do siebie samego, bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy w czymś od nas lub gorszy. Takie podejście nie jest wzmacniające w dłuższej perspektywie.

A gdy zdarza się ktoś, kto mówi, jak powinno się żyć, to odbiera  tym sprawczość i człowiek zaczyna się zastanawiać czy aby faktycznie jest w stanie dokonywać samodzielnych wyborów. Wielu pokazało, że się da i wiodą satysfakcjonujące życie. Wiąże się z tym kolejna umiejętność jaką jest stawianie granic. Aby to uczynić, trzeba poznać siebie, no co kategorycznie się nigdy nie zgodzimy i konsekwentnie tego pilnować. Bo to my, nikt inny jesteśmy ich strażnikami. 

Co wpływa na utrzymanie energii na satysfakcjonującym poziomie?

Podstawą jest sen, dbanie o jego higienę, odpowiednia ilość oraz regularność pór zasypiania. O tym będę pisać nieco szerzej w kolejnych artykułach.

Już współczesna medycyna, nie tylko chińska mówi o tym, że to co spożywamy każdego dnia wpływa na nasze zdrowie. Szybkie posiłki, gotowe w 5 minut lub nawet szybciej często wiążą się z obniżoną jakością…zatem nie można oczekiwać, że ilość energii będzie na satysfakcjonującym poziomie. Wtedy często sięga się po wszelkie substancje podnoszące energię… Zapominając, że to drenowanie organizmu, który jej nie ma. Dochodzi do powstania błędnego koła. Sami doprowadzamy do deficytów energii, czas wykonywanych zdań nam się wydłuża, a do tego, ponieważ wcześniej tak dobrze nam szło wzięliśmy na siebie jeszcze więcej zadań. No tak, kiedyś dawaliśmy radę, ale skoro nie dbamy o siebie to poziom energii, czyli naszej wydajności i koncentracji spada. Tu jest czas na dwie rzeczy. Zweryfikowanie co myślę o świecie, o swojej pracy, jak jest mój mindset, moje wyjściowe myślenie. Warto zastanowić się czy moje przekonania nadal są aktualne i zgodne z wartościami, które wyznaję. Drugą rzeczą jest delegowanie. Przecież nie wszystkie zadania musimy wykonywać samodzielnie. Umiejętne delegowanie obowiązków pozwala zaoszczędzić czas i skupić się na najważniejszych zadaniach.

A które zadania są najważniejsze? Jak je wybrać?

Najlepiej sporządzić listę wszystkich zadań co pozwoli mieć pełen obraz sytuacji i da lepsze rozumienie co jest najważniejsze. Oceniając priorytety wiadomym jest, że decyduje ich pilność. Nic i nikt nie przerwie farmaceucie, gdy do godziny 12 musi zamówić towar z hurtowni czy zretaksować recepty. Konsekwencje również są silnym motywatorem do podjęcia decyzji na czym warto się skupić. Czasem wykonanie jednej czynności wpływa na inne zadania.

Aby nauczyć się decyzyjności co do zarządzania priorytetami jest metoda Eisenhowera która dzieli zadania na cztery kategorie: ważne i pilne, ważne, ale niepilne, pilne, ale nieważne, oraz niepilne i nieważne. Koncentruj się przede wszystkim na zadaniach ważnych i pilnych – i dodam, aby umieścić też tam siebie, zwłaszcza gdy zdarza się Wam Drodzy Czytelnicy i Drogie Czytelniczki zapominać o sobie i nadwyrężać swoje granice.

Jeśli ta metoda nie przemawia można zastosować ABC, gdzie wypisując najważniejsze zadania oznacza się je literą A, B to zadania ważne ale niepilne, natomiast C to takie zadania które można odłożyć w czasie.

Ja osobiście stosuję swoją własną metodę wypisując wszystkie zadania które mam i rysuję czerwoną kropkę przy najważniejszych, zieloną przy tych dość ważnych, reszta zadań pozostaje bez oznaczenia. Zdarza się, że z upływem czasu część zadań traci swoją rangę, sytuacje jakoś same się rozwiązują lub spotkam ludzi na swoje drodze którzy podpowiedzą jak inaczej, szybciej zrealizować moją listę. Zwykle jednak sama musze sobie z tym poradzić. 

Na jednym z kierunków studiów podyplomowych dowiedziałam się o prawie Hofstadtera. Zdaje się, że wiele osób go doświadcza ale nie wiedziano, że jest to zdefiniowane,… na czym polega? Prawo Hofstadtera jest bardzo proste. Zgodnie z nim wykonanie zadania zawsze trwa dłużej, niż się spodziewamy, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę prawo Hofstadtera. No tak można się uśmiać. I dobrze, przecież śmiech to zdrowie. Tego też doświadczyłam wielokrotnie, jednakże niech to zabawne prawo nie przyprawia o wniosek, że czasem/zadaniami nie da się zarządzić.

Wisienką na torcie jest planowanie

Kiedyś mówiło się o tym, aby plan był wykonany według zasady SMART, by pomóc w tworzeniu celów, które są dobrze zdefiniowane, wykonalne i motywujące. Poprzez sprecyzowanie celu zgodnie z tymi kryteriami, łatwiej jest śledzić postępy, podejmować działania oraz utrzymać motywację do dążenia do ich osiągnięcia – i jak to w życiu bywa SMART jest już udoskonalony i obecnie mówi się metodzie SMARTER

  1. S- Specific (Szczegółowy): Cel powinien być jasno określony i konkretny. Powinien wyraźnie określać, co chce się osiągnąć. Zawężenie celu spowoduje lepsze zrozumienie jakie kroki należy podjąć do jego realizacji.

Przykład: Chcę tak podnieść kompetencje związane z zarządzaniem, by uzyskać awans i zostać kierownikiem apteki.

  • M – Measurable (Mierzalny): Cel powinien być możliwy do zmierzenia, aby można było ocenić postępy w kierunku jego osiągnięcia. Co zatem dowiedzie postępów w dążeniu do celu?

Przykład: Na ile rozmów kwalifikacyjnych zostajesz zapraszany/a, ile działań podejmujesz by być bliżej celu. Istotne jest również to, aby po osiągnięciu każdego mikro celu docenić siebie za to, to przełoży się również na motywację.

  • A – Achievable (Osiagalny): Cel powinien być realistyczny i osiągalny w określonym czasie i warunkach. Czy zaplanowany cel jest do osiągniecia jest możliwy, czy ma się do tego odpowiednie umiejętności do uzyskania stanowiska kierowniczego? Czy jest coś jeszcze, np. dodatkowe czynności wstępne by lepiej się przygotować?

Przykład: Aktualizacja CV i wprowadzenie nowych kompetencji.

  • R – Relevant (Istotny): Cel powinien być istotny i mieć znaczenie w kontekście większych celów osobistych lub zawodowych. Powinien być zgodny z wartościami oraz odnosić się do celów długoterminowych. Spytaj siebie, dlaczego dany cel jest taki ważny i w jaki sposób przyczyni się do celu długoterminowego.
  • T – Time-based (Terminowy): Cel powinien mieć określony termin wykonania, aby utrzymać motywację i skoncentrować się na działaniach. Jeśli celem jest stanowisko kierownika warto wyznaczyć czas w jakim chcemy na takim stanowisku się znaleźć. Przykładowo 12 miesięcy, jeżeli w tym czasie cel nie został osiągnięty to należy zastanowić się z jakiego powodu tak się stało. Może ramy czasowe były mało realistyczne lub miały miejsce wydarzenia np. zdrowotne które wpłynęły na realizację czasową.
  • E – Exciting (Ekscytujący): Emocje to nasz motywator do działania, zatem cel powinien je wzbudzać. Powinien stanowić wyzwanie, ponieważ gdy jest zbyt banalny istnieje spora szansa, że szybko się znudzi lub nie będzie wymagał odpowiedniego przygotowania … a to może być zgubne. To nie miejsce na obojętność. 
  • R – Recorded (Zapisany): Cel powinien być regularnie przeglądany, aby dostosować go do zmieniających się okoliczności lub celów. Co ważne! Lepiej zapisać cel fizycznie na kartce, nasz mózg lepiej zapamiętuje to co zostało zapisane. Ma to związek z pracą mięśni i impulsami wysyłanymi do mózgu.

A jak sformułować cel?

Od dobrego planu jeszcze ważniejszy jest właściwie sformułowany cel. Z uwagi na nieprzewidywalności obecnych czasów bywa, że plan zmienia się na bieżąco lub go ustala, kluczem jest, aby wiedzieć do czego się dąży. A wtedy już trzeba skupić się tylko na nim.

To co pomaga w oszczędności czasu to uczenie samodzielności swoich współpracowników lub zespołu. Czasem z powodów wysokiego poziomu empatii czy przekonania, że łatwiej jest zrobić coś samemu niż kogoś nauczyć, dochodzi do przejmowania ich zadań, nikomu na dłuższą metę nie przyniesie to korzyści. Jedna osoba będzie zbyt przemęczona, a pozostałe uczą się bezradności oraz wyzyskiwania swoich koleżanek i kolegów.

Przyczyną zbyt dużego obciążenia pracą i narzekaniem na brak czasu może być również chęć kontrolowania wszystkiego, brak decyzyjności i …perfekcjonizm, który zwykle przeszkadza w podejmowaniu decyzji. Chodzi o wykonanie zadania, a nie o zastanawianie się czy co można w nim poprawić, ponieważ najczęściej jest to sytuacja o charakterze niekończącej się opowieści.

Widać jednak na horyzoncie zmianę

Szacunek do własnego zdrowia wzrasta, do czasu jaki przeznaczamy na pracę, na regenerację. Niektóre firmy, w tym farmaceutyczne, wprowadzają 4 dniowy tydzień pracy opierając się na dowodach mówiących o większej wydajności pracowników. Jakość wynika z mniejszej ilości czasu przeznaczonego na wykonywanie pracy, często niepotrzebnych, nieadekwatnych procedur. Zdaje sobie sprawę, że takie skrócenie dni pracy w aptekach nie jest to możliwe, ale chce zwrócić uwagę na to jak zmienia się podejście i szacunek do czasu.

Również do czasu wolnego. Odpoczywanie nie jest traktowane jako przejaw lenistwa, ale jako konieczny element zdrowego funkcjonowania. Życie, a nie praca, stanowi wartość, praca jest czymś co pozwala zapewnić środki do życia, dla wielu osób stanowi formę wyrazu i spełnienia, ale nawet wtedy należy zadbać o czas na odpoczynek. Każdy niech w pełni świadomie zajmie swoje stanowisko co do pracy, roli jakiej w niej pełni, tak by było to zgodne z jego wartościami.

Czasu nie da się rozciągnąć, ale da się go bardziej odczuwać. I chcę też zaznaczyć, że bycie ciągle w „tu i teraz” nie jest możliwe, ba jest nawet zbyt obciążające, tak samo jak ciągłe w nim nie bycie. Dobrze jest być gdzieś pośrodku.

Żyjemy coraz dłużej, według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2021 roku przeciętna długość życia kobiet wyniosła 79,7, a mężczyzn 71,8 lat. Oczywiście nie jest to jednoznaczne z tym, że przeznaczamy więcej czasu na to na czym najbardziej nam zależy. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku średnia długość życia była o około 10 lat krótsza.


Dla zwiększenia motywacji, do zarządzenia swoim czasem polecam zrobić sobie  Kalkulator Oczekiwanej Długości Życia Do 100 (livingto100.com) Oczywiście jak to z testami bywa nie należy brać ich jako pewnik, proponuję z lekkością do tego podejść. Autorzy testu przestrzegają, że są dane które mogą ulec zmianie, pewnych rzeczy się nie przewidzi. Ja mam obecnie 41 lat i test wykazał, że dożyję setki z takimi wynikami i tym trybem życia jaki mam. Kilka lat temu pokazałby mi znacznie mniej bo przyznam, że byłam zaprzeczeniem wszystkiego tego o czym tu napisałam. Mnie ten wynik zmotywował do tego, aby zadbać o siebie jeszcze bardziej, by być sprawną w przyszłości. Znajduję czas na zadbanie o swoje ciało, na pójście na codzienny spacer, na codzienne ćwiczenia w domu z aplikacją (ok.10 minut dziennie, codziennie). Znajduję czas, bo odpuszczam czasem inne sprawy bo już na tym etapie swojego życia wiem, że jedynie czego nie mogę odpuścić to siebie samej. Gdy jestem sprawna, zadbana holistycznie to łatwiej, szybciej realizuję cele, zadania. Znajduję czas bo świadomie wpływam na swój każdy dzień. I wiem, że aby do tego dojść nie wystarczy przeczytać artykuł na blogu, ale przeczytanie artykułu wystarczy aby zacząć, od teraz. Wybierz jedną małą rzecz która w Tobie zarezonowała i zacznij ja robić. Efekty przyjdą, obiecuję, wiem to.

I na koniec inspiracja dosłownie z serca… bo właśnie ono pomiędzy jednym, a drugim uderzeniem robi sobie … przerwę.  Zatem idźmy za głosem/rytmem serca – i zróbmy (sobie) przerwę!

Serdeczności Ślę!

Paulina Patro

Paulina Patro

Wellbeing Expert, Coach EMCC, Mentor, Trener biznesu, wykładowczyni, konsultantka kryzysowa, LASOterapeutka.

Dzielę się moją wiedzą oraz wysłuchuję się w ludzi, zajmuję się profesjonalnym i holistycznym wsparciem. Uczę relacji z przyrodą prowadząc lasoterpaię, pokazując jak ważne w utrzymaniu zdrowia psychicznego jest to połączenie. Zależy mi na dbaniu o dobrostan ludzi dlatego uczę ich odpoczywania oraz pilnowania swoich granic, sama się tego nauczyłam dlatego wiem jak jest to ważne. Jestem wizjonerką i i twórczynią, kocham życie i inspiruję do tego innych.

Beauty

Pielęgnacja nocna twarzy: Jakie zabiegi warto wykonać przed snem?

Podpowiadamy jak zadbać o skórę przed snem, aby zawsze była promienna i nawilżona. Pielęgnacja nocna jest szczególnie ważna dla skóry suchej, z przebarwieniami czy wypryskami. Oto kilka naszych wskazówek...

Zobacz więcej Czarna strzałka w prawo