Pokolenie „Z” farmaceutów. Jakie jest ich podejście do pracy w aptece?
Nastawieni na rozwój, dbający o work-life balance, wymagający wobec pracodawcy – tak opisuje się pokolenie Z, czyli najmłodsze roczniki, które weszły już na rynek pracy. Jak młodzi farmaceuci z pokolenia Z odnajdą się w polskich aptekach?
Pokoleniem Z (zwanym również pokoleniem C, zommersami czy post-millenialsami) nazywa się roczniki urodzone po 1995 roku. Jak każde pokolenie opisywane przez socjologów, pokolenie Z ma konkretną charakterystykę, dotyczącą również podejścia do pracy. Oczywiście jest to bardzo ogólny opis i siłą rzeczy nie dotyczy każdego, kto urodził się w danych latach. Ponadto ze względu na to, że dopiero od niedawna pokolenie Z pojawiło się na rynku pracy, trudno o bardzo rzetelne badania dotyczące tej grupy. Warto jednak przyjrzeć się pewnych tendencjom, które są widoczne niemal gołym okiem.

Młodzi farmaceuci chcą wyzwań i rozwoju
Według socjologów „Zetki” chcą rozwoju, przestrzeni na realizację własnych pomysłów, pracy w zgodzie z wyznawanym światopoglądem. Jednocześnie praca nie jest dla nich najważniejszą częścią życia. Młodzi pracownicy są świadomi, jak ważne są work-life balance, dobra atmosfera w pracy czy konstruktywny feedback. Oczekują, że pracodawca uszanuje ich czas wolny, potrzeby, prawo do odpoczynku i zapewni zestaw benefitów pozapłacowych. Nie są zainteresowani braniem wielu nadgodzin (a co dopiero zostawaniem po godzinach bez wynagrodzenia, co nie tak rzadko zdarza się starszym pokoleniom). Mówi się, że wolą być bezrobotni niż nieszczęśliwi w pracy.

Jak odnieść cechy charakterystyczne pokolenia Z do pracy w polskiej aptece?
Dla wielu pracodawców z pewnością cenna będzie ich otwartość na nowości i rozwój. Młodzi magistrzy chętnie skorzystają z okazji do zdobycia kompetencji i wprowadzenia nowych usług do aptek. Czy jednak tempo, w którym będą mogli się tym zajmować, nie będzie zbyt wolne? Wiele mówi się o tym, że najmłodsi pracownicy często zmieniają pracę, kiedy nie mają przed sobą żadnych wyzwań. Apteka jest w tym kontekście wyjątkowo mało ekscytującym miejscem pracy. Po okresie stażu i pierwszych miesięcy praktykowania zawodu (dla odmiany za pieniądze) trudno o wiele nowych wyzwań, zwłaszcza jeśli kierownik nie jest skłonny do „dzielenia się” swoimi zadaniami… Co prawda po wejściu w życie Ustawy o zawodzie farmaceuty na horyzoncie pojawiają się kolejne uprawnienia, jednak póki co zmieniło się niewiele.

Zachowanie work-life balance
Chyba szczególnie newralgicznym problemem naszych aptek może okazać się problem z zachowaniem work-life balance. Obowiązujący kult pracy, praca zmianowa, konieczność dostosowywania czasu wolnego do pracy apteki, żeby magister był zawsze na zmianie – w takim trybie pracy może być trudno o zdrowe proporcje między życiem prywatnym a zawodowym. Starsi koledzy często są przyzwyczajeni do stawiania dobra apteki ponad własne, więc postawę „nowicjuszy” mogą uznać za roszczeniową, co dodatkowo utrudnia sytuację.

Częste wypalenie zawodowe
Według statystyk młodzi pracownicy często doświadczają objawów wypalenia zawodowego, co również może prowadzić do mniejszych lub większych spięć w zespole – bo jak to tak, że człowiek dopiero zaczął pracować, a już jest wypalony? Co będzie po dwudziestu latach w pracy? Nie można jednak lekceważyć doświadczeń młodych ludzi związanych z wypaleniem zawodowym, a warto spojrzeć na możliwe przyczyny tego stanu rzeczy. Do pracy w aptece idziemy po pięciu latach trudnych studiów, z głową pełną wiedzy i ideałów, a sercem – wrażliwym na problemy pacjentów, i zderzamy się z rzeczywistością. Przy podejściu do życia i pracy prezentowanym przez „Zetki” to zderzenie może być naprawdę dotkliwe. Może to być również jeden z czynników tłumaczących wielokrotnie omawiane już badanie preferencji zawodowych studentów farmacji. Kto chciałby pracować w taki sposób, kiedy są alternatywy uwzględniające potrzeby rozwoju, zachowania work-life balance i wykorzystania nabytych kompetencji?

Co może wynikać z wchodzenia nowego pokolenia na rynek pracy?
Biorąc pod uwagę wyraźny niedobór magistrów farmacji, konieczna może być większa walka o pracownika, nie tylko na płaszczyźnie finansowej – wszak „Zetkom” nie wystarcza stabilność. „Roszczeniowość” może okazać się bodźcem do zmiany podejścia pracodawców aptecznych. W dyskusjach często pada choćby temat sobót i niedziel, które w wielu aptekach są wliczone w etat. Coraz częściej w ogłoszeniach zachętą jest możliwość szczepień w aptece. Można się spodziewać kontynuacji tego trendu – przystosowanie apteki do świadczenia usług opieki farmaceutycznej zapewne stanie się istotnym elementem ogłoszeń. Czy to jednak wystarczy? O ile apteka nie stanie się miejscem, w którym pracownik może się rozwijać, sensownie wykorzystywać wiedzę i nie być przytłoczonym obowiązkami, ucieczka magistrów do innych gałęzi farmacji (czy nawet do innych branż) może stać się naprawdę poważnym problemem.
