Fenomen chodzenia, dlaczego staliśmy się ludźmi?
Chodzenie zyskuje coraz więcej interesantów, ale wciąż mało widuję ludzi, którzy idą na spacer… owszem mijam ich, jednakże z psami i niemal zawsze z telefonami, z zakupami, tych celebrujących chodzenie jest garstka. A szkoda, ponieważ ma ono zbawienny wpływ na nas.

Pozytywne i niezwykle ważne aspekty chodzenia
Chodzenie przywraca równowagę gdy jesteśmy w napięciu, pod wpływem kortyzolu i adrenaliny, które w nadmiarze wywołują szereg reakcji fizjologicznych, skłaniających organizm do zachowywania się tak jakby był w czasie walki lub ucieczki.
Chodzenie odpręża, uspokaja, rozluźnia. Sami często używamy zwrotu „idę to przemyśleć”, „idę przewietrzyć głowę” i faktycznie tak się dzieje. Gdy mierzymy się z jakimś trudem czy nawet chwilowo czujemy irytację, sprawdzonym sposobem będzie spacer, choćby chwilowy. Nie wierzycie? To warto przekonać się na własnej skórze. A jeśli komuś trzeba większej zachęty, to przytoczę badania, z których wynikało, że sposób chodzenia zmienia nasze emocje. Zauważcie, że gdy jesteśmy poddenerwowani, chodzimy bardziej sztywno, w większym napięciu, natomiast odczuwając smutek, przygnębienie garbimy się, mamy zwieszoną głowę.
Przeprowadzone badanie
Badania dokonali naukowcy z Queen’s University w Kanadzie, w którym uczestnicy mieli czytać listę pozytywnych i negatywnych słów, wchodząc następnie na bieżnie. Na wyświetlaczu widniał wskaźnik, który był przesuwany w prawo bądź w lewo, zależnie od stanu badanych, czy był bardziej depresyjny, czy radosny. Naukowcy poprosili część uczestników, aby spróbowali przesuwać wskaźnik w lewo, innych, aby przesuwali go w prawo, badając jednocześnie chód i postawę.
Po zejściu z bieżni poproszono ich, aby wymienić jak najwięcej słów, które zapamiętali z listy odczytanej przed wejściem na bieżnie. Ci, którzy mieli odzwierciedlać chód osób dotkniętych depresją zapamiętali najwięcej wyrazów o negatywnym znaczeniu. To potwierdziło, że depresyjny styl chodzenia wprawił badanych w obniżony nastrój!
Skoro tak, to można to też odwrócić, w sytuacji gdy odczuwamy stres, należy iść bardziej energicznie by wytracić napięcie, by po chwili przejść do bardziej spokojnego chodu.
Kiedy chodzimy, mamy większe zdolności do czucia, czucia bardziej tego co jest w naszym otoczeniu, wiatru we włosach, mamy szanse na zauważenie tego co zwykle w pędzie umyka. Przyjmowanie jednostajnej pozycji w miejscu pracy nie sprzyja uważności czy współczuciu, które jest jednym z elementów człowieczeństwa. Gdyby się tak głębiej zastanowić, to poczucie szczęścia dostarczają nam proste czynności takie jak chodzenie. Im więcej chodzimy, tym satysfakcja z niego rośnie, a że starcza na dość krótko, ponownie dokonujemy wyboru, aby pójść na spacer. W tej decyzji oczywiście pomagają nam hormony – endorfina, serotonina, dopamina, które uwalniane są w trakcie chodzenia.

Trochę historii..
150 tysięcy lat temu w jaskini Lazaret we Francji zmarła młoda kobieta, której szczątki wskazywały na to, że doznała urazu głowy. Ktoś zajął się nią na tyle by wydobrzała i mogła dalej funkcjonować. Kolejne odkrycia tym razem w Chinach, sprzed 300 tysięcy lat również pokazują, że ktoś pomagał osobnikom z poważnymi uszkodzeniami ciała w regeneracji. Oprócz tego, że jako gatunek jesteśmy okrutni (np.holokaust), potrafimy też współczuć, co ewolucyjnie sprawiło, że rozwinęliśmy się jako ludzie. Odkrycie Lucy, pierwszej człekokształtnej kobiety, która żyła 3,66 milionów lat temu dowodzi, że także doświadczyła opieki, ponieważ jej kość udowa była w takim stanie, że nie mogłaby samodzielnie przeżyć. Za najstarszy zawód świata uważa się akuszerstwo, bo biorąc pod uwagę proces porodu u krewniaków Lucy, musiał istnieć sztab pomocowy, tak donoszą rekonstrukcje, jakie stworzyli antropolodzy.
Jedną z teorii, która głosi, że nasz mózg rozwinął się, w taki wyjątkowy sposób jest to, że jedzenie halucynogennych roślin i/lub grzybów przyśpieszyło rozwój. Ponieważ interesuje się chodzeniem, znalazłam całkiem sporo wpisów na temat tego, że dwunożność ewoluowała razem z empatią, a o tym to już mało kto słyszał. Prymatolog Frans de Waal napisał, że „współczucie zaczyna się od synchronizacji ciał”, gdy dwie osoby idą obok siebie, dopasowują tempo swoich kroków wzajemnie do siebie. Ktoś przyspiesza, ktoś zwalnia, dopasowując się do siebie, to prawdziwe zauważenie drugiego człowieka.

Zapomniana forma ruchu?
Obecnie mnogość form ruchowych, samych rodzajów jogi przyprawia o zawrót głowy. Aby w nich uczestniczyć, wymagane jest dopasowanie godzinowe do treningów, wnoszenie opłat, zakup odpowiedniego stroju – czasem to zniechęca. Chodzenie, choć dostępne często jest zapominaną formą ruchu. Dodając do tego sedymentacyjny tryb życia, katastrofa zdrowotna gotowa. Oczywiście farmaceuci całkiem sporo stoją, co w dłuższej perspektywie też jest obciążające.

Sposób na zmniejszenie poziomu stresu
Poprzez brak aktywności ruchowej, chroniczny stres, jesteśmy na dobrej drodze do samounicestwienia.
Chodzenie potrafi szybko transformować dystres w eustres, czyli ten dodający pozytywnej energii.
Chodząc, zmieniamy mentalne nawyki.
Gdy spacerujemy, wpływamy na spowolnienie rytmu oddychania do 4-6 oddechów na minutę, co wpływa na aktywność kory przedczołowej i uczy nasze ciało większej samokontroli. Jest to dość łatwe ćwiczenie oddechowe, które można wykonywać spacerując.
Przeprowadzone badanie
Na Uniwersytecie w Michigan przeprowadzono badanie na 36 osobach spacerujących wśród naturalnej zieleni.
Przed spacerem, w trakcie i po badano poziom kortyzolu w ślinie.
Już 20 minut spaceru przyczyniło się do obniżenia „hormonu stresu”.
5 minut spaceru przynosi rozluźnienie i ukojenie i dla ciała i dla psychiki. Najlepsze efekty wyniknęły z 30-minutowego chodzenia (Hunter, Gillespie,Chen)
Czasem, może nawet często ilość stresu, jaka nam towarzyszy powoduje, że nie jesteśmy sobą i wcale nie pomoże tu zjedzenie czekoladowego batonika jak w reklamie. Regularność chodzenia zdecydowanie pomoże w tym, aby nie dopuszczać do takiego stanu. Najwięksi myśliciele, filozofowie godzinami spacerowali i tak tworzyli swoje najdoskonalsze dzieła i myśli, Kant, Nietzsche, Rousseau, Thoreau, Gandhi…
A tego właśnie potrzebujemy by nasz mózg, przestawił się z funkcjonowania z pierwotnego na ten bardziej ludzki, czuły, analizujący sytuację. Gdy ktoś, jadąc samochodem, bardzo się spieszy, trąbi, drażniąc nas tym, zanim ciśniemy w niego piorunem, warto zastanowić się, bo może pędzi tak do szpitala, do kogoś, kto go bardzo potrzebuje?

Podsumowanie
W książce „Kontakt” Carl Sagan napisał „Jesteście interesującym gatunkiem. Interesującą mieszanką. Jesteście zdolni do pięknych snów i tak potwornych koszmarów. Czujecie się tak zagubieni, tak samotni, ale to nieprawda. Widzicie, dzięki naszym poszukiwaniom zrozumieliśmy, że tym, co czyni pustkę znośną, jesteśmy my nawzajem”. Poniekąd skazani na siebie, doskonalmy się w byciu ludźmi dla siebie, kształtując poprzez chodzenie to, co w nas najlepsze.
Może, zamiast umawiać się na przysłowiową kawę, umów się na spacer, a kawę/herbatę weź na wynos.
W chodzeniu jest moc. Sprawdzisz ?

Paulina Patro
Wellbeing Expert, Coach EMCC, Mentor, Trener biznesu, wykładowczyni, konsultantka kryzysowa, LASOterapeutka.
Dzielę się moją wiedzą oraz wysłuchuję się w ludzi, zajmuję się profesjonalnym i holistycznym wsparciem. Uczę relacji z przyrodą prowadząc lasoterpaię, pokazując jak ważne w utrzymaniu zdrowia psychicznego jest to połączenie. Zależy mi na dbaniu o dobrostan ludzi dlatego uczę ich odpoczywania oraz pilnowania swoich granic, sama się tego nauczyłam dlatego wiem jak jest to ważne. Jestem wizjonerką i i twórczynią, kocham życie i inspiruję do tego innych.
