Kolorowe, pachnące, pełne piany – kosmetyki dla dzieci pod lupą.
Dzieci w wieku od około 5. do 12. roku życia z całą pewnością mają inne potrzeby kosmetyczne niż niemowlęta. Ich skóra jest również inna niż w okresie pokwitania. Często bezproblemowa – brak jeszcze typowych dla czasu burzy hormonalnej zmian w cerze. Ale swoje potrzeby kosmetyczne mają i niejednokrotnie mówią o tym dosadnie oraz głośno…

Włosy jak u księcia i księżniczki
To, że dzieci w tym wieku to już nie bobasy najlepiej chyba widać w trakcie czesania włosów. Już nie są to króciutkie loczki u maleństwa. To piękne, długie włosy księżniczki lub księcia. O ile nie stosujemy silnych detergentów, to u niewielu dzieci dochodzi do przetłuszczania się lub nadmiernego rogowacenia skóry głowy. Istotniejsze jest oczyszczanie z zabrudzeń i potu po zabawie. W tym celu wystarczy stosowanie łagodnego szamponu bez silnych detergentów i silikonów, najlepiej zawierającego naturalne olejki. Te w piance, z dobrym składem, są dużo wygodniejsze do aplikacji – nie spływają do oczu i ich stosowanie jest o wiele mniej męczące zarówno dla dziecka, jak i rodzica.
Nowością, popularną wśród mam dzieci z kręconymi włosami, jest mycie włosów odżywkami bez silikonów. Większość spłukiwanych odżywek do włosów zawiera łagodny detergent, emolienty i substancje łagodzące podrażnienia. Co prawda nie pienią się, ale nadają się perfekcyjnie do delikatnego oczyszczenia włosów i skóry głowy. Stosowanie samej odżywki znacząco skraca czas przeznaczony na mycie i odżywianie włosów, co nie jest bez znaczenia u niecierpliwych maluchów. Jeśli jednak włosy zostały umyte szamponem, a odżywki nie udało się zastosować, to ostatnią deską ratunku mogą być przeznaczone dla dzieci spreje ułatwiające rozczesywanie. Mogą zawierać substancje antyelektrostatyczne, kondycjonujące czy też nawilżające.

Im więcej piany tym lepiej?
Kolejnym problemem są codzienne kąpiele. Stosowanie niektórych specjalnie przeznaczonych dla dzieci preparatów drogeryjnych może skończyć się stałą potrzebą nawilżania skóry. „Płyn idealny” według przedszkolaka ma się bardzo dobrze pienić, mocno pachnieć, najlepiej być kolorowy i w opakowaniu z ulubionym superbohaterem. Spełnianie tych założeń kończy się preparatem, gdzie główną rolę pełnią silne detergenty i miks substancji zapachowych. Umyjemy tym dziecko, naczynia, podłogę, nawet szyby… Dla skóry dziecka niestety często kończy się to przesuszeniem i swędzeniem, a w najgorszym razie – reakcją alergiczną. Dlatego należy uważnie czytać składy, a do kąpieli, tej codziennej, wybierać łagodne emolienty. Kąpiel z dużą ilością piany nie jest niczym nagannym, ale to raczej rozrywka niż pielęgnacja skóry. Zdrowa skóra dziecka w wieku szkolnym nie wymaga codziennego nawilżania balsamami i masłami, o ile nie zmyjemy naturalnego sebum silnym detergentem. Dbając o delikatne oczyszczanie, wspomagamy zachowanie jej naturalnego mikrobiomu, który bardzo się przyda, gdy dzieci wejdą w wiek nastoletni.

Pamiętajmy o higienie intymnej
Totalnym tematem tabu wydaje się pielęgnacja intymna dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. A przecież już u pięcioletnich dziewczynek zdarzają się infekcje intymne. U chłopców ze względu na różnice anatomiczne są one rzadsze, może natomiast wystąpić zapalenie napletka. Tego typu problemy mogą wynikać z długotrwałej antybiotykoterapii, niewłaściwej higieny lub zwykłej wizyty na basenie publicznym. Oprócz oczywistej wizyty u pediatry należy z dziećmi podejmować temat prawidłowej higieny. Pamiętajmy, że obcisła bielizna, dieta bogata w cukry proste i stosowanie do mycia zbyt silnych preparatów sprzyjają infekcjom. Na rynku dermokosmetyków aptecznych dostępne są od kilku lat żelowe preparaty dla dzieci do mycia okolic intymnych. Najczęściej zawierają metabolity bakterii kwasu mlekowego z rodzaju Lactobacillus, takie jak kwas mlekowy lub ekstrakty probiotyczne. W ich składzie często możemy znaleźć również łagodzący ekstrakt z brzoskwini lub sok z aloesu . Do pielęgnacji podrażnionej skóry można stosować maści o prostym składzie na bazie lanoliny lub oleju lnianego.

Naturalna pielęgnacja
Coraz częściej mówi się i pisze o pielęgnacji naturalnej, zakładającej jak najrzadsze stosowanie kosmetyków. Trend ten zakłada nie tylko uważne czytanie składów, ale i stosowanie tylko zupełnie niezbędnych preparatów. Takimi preparatami w przypadku dzieci między 5. a 12. r.ż. z całą pewnością są dermokosmetyki zabezpieczające zimą przed mrozem, a latem – przed zbyt dużym promieniowaniem słonecznym. Jest to swoista długofalowa profilaktyka: o ile skóra dziecka regeneruje się bardzo szybko i łatwo, to po kilku latach, w okresie dojrzewania, uwidaczniają się wszelkie zaniedbania. Aktywność na świeżym powietrzu jest bardzo ważna, dlatego nie powinniśmy jej ograniczać. Aby zabawa na słońcu była bezpieczna, niezbędne jest stosowanie silnych filtrów UV. U dzieci zalecane są preparaty oparte głównie na filtrach mineralnych, takich jak tlenek cynku lub tlenek tytanu. Zimą przy silnych mrozach bardzo ważne jest stosowanie tłustych kremów i maści z jak najmniejszą zawartością wody. Warto pamiętać, że w składzie INCI składniki wymieniane są w kolejności od najwyższego do najniższego stężenia. Kremy, których podstawowym składnikiem jest woda, nie są odpowiednie do stosowania na mrozie. Warto, aby ich skład uwzględniał oleje i masła naturalne, takie jak masło shea czy wosk pszczeli.

Makijaż małej gwiazdy
Wiadomo nie od dziś, że małe dziewczynki lubią makijaż. Są szczególnie chętne do eksperymentów, gdy widzą swoje mamy wykorzystujące środki upiększające. Ważna jest świadomość tego, że większość „dorosłych” kosmetyków kolorowych nie nadaje się do stosowania na skórę dziecka. Zawierają one wiele substancji potencjalnie uczulających, rozpuszczalników i barwników dopuszczonych do stosowania jedynie dla dorosłych, na nieuszkodzoną skórę. Można by powiedzieć: dzieci są piękne bez makijażu – i to prawda. Ale jeśli nasze dziecko sięga po dorosłe kosmetyki, może warto zadbać o dwa czy trzy preparaty przeznaczone specjalnie dla małej księżniczki? Może to zapobiec negatywnym skutkom „podkradania” dorosłych kosmetyków. Najistotniejsze, aby kupować tylko preparaty z łatwym do zweryfikowania składem INCI. Wiele zestawów „do makijażu dla dzieci” dostępnych jest w sprzedaży z rejestracją jako zabawki (a nie kosmetyki) i ich skład w żaden sposób nie jest weryfikowany. Na półkach warto szukać dobrej jakości barwionych pomadek ochronnych, różów na policzki i kredek do twarzy przeznaczonych specjalnie dla dzieci.
Ostrożnym należy być z lakierami do paznokci – na szczęście są już dostępne lakiery na bazie wody, niezawierające parabenów, formaldehydu, ftalanu, toluenu i kamfory. Lakierów tych nie usuwamy zmywaczem z acetonem. Można je zdjąć podobnie jak naklejki lub same zanikają podczas mycia rąk.
